Zdarzenia nie tłumaczą wszystkich reakcji inwestorów
Uzasadnianie wszelkich zachowań cen instrumentów finansowych na giełdzie jest bardzo popularne. Dzień w dzień możemy przeczytać, że cena ropy wzrosła w wyniku spadku cen akcji albo wzrosła w wyniku wzrostu cen akcji. Lub że to cena akcji wzrosła z uwagi na wzrost cen ropy. Niemal za każdym razem, gdy na rynek napływa jakaś zaskakująca informacja, jesteśmy świadkami tak karkołomnych wyjaśnień, że niektóre są co najmniej komiczne. Najczęściej są one domeną zwolenników analizy fundamentalnej, którzy uważają, że każdy papier wartościowy można racjonalnie wycenić na podstawie dostępnych informacji. Niestety, zachowanie rynku po zaskakujących wiadomościach przeczy racjonalności jego uczestników.
W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z dwiema ciekawymi historiami – publikacją wyników BRE Banku oraz politycznego zamieszania wokół potencjalnej prywatyzacji KGHM i Lotosu. 17 lipca szeroki rynek dowiedział się o stracie BRE Banku i utworzonych przez ten bank rezerwach. Jak mogliśmy przeczytać w materiałach prasowych, analitycy zostali zaskoczeni skalą. Na tejże sesji kurs akcji banku spadł 6,7 proc. w stosunku do notowań z poprzedniego dnia, kończąc dzień na poziomie 160 zł. W chwili pisania tego materiału, czyli tydzień później, cena wynosi 184 zł, czyli jest 15 proc. wyżej. Czy rezerwy albo strata zniknęły? Raczej nie. Myślę, że mieliśmy do czynienia z klasyczną reakcją: nie wiadomo, o co chodzi, więc sprzedajemy.
Kolejna sprawa – KGHM. W trakcie sesji 22 lipca pojawia się sygnał o możliwej prywatyzacji – bez żadnych konkretów. Ot, polityk gada o możliwościach. W ciągu zaledwie kilku chwil kurs akcji KGHM spada z 80 zł na 75 zł (by za chwilę wrócić do 79 zł). Akcje Lotosu reagują mniej nerwowo (z 22,70 na 22,10). Tłumaczenie: obawy przed prywatyzacją. Swoją drogą dość ciekawe, bo dyżurnym tematem przy okazji KGHM jest temat nieodpowiedzialnego właściciela – Skarbu Państwa– choćby w sprawie dywidendy, a tu się okazuje, że prywatyzacja jest zła. Okazuje się na dość krótko, bo obecna cena to ponad 82 zł.
Tak najczęściej kończą się próby wyjaśniania wszelkich zachowań rynku zdarzeniami, które na ten rynek napływają. Być może dają pracę analitykom, nie mają jednak większego sensu.
Przy okazji – ciekawy był styl, w jakim spadał KGHM. Ponieważ to spółka zdominowana przez instytucje, można się domyślać, że podaż pochodziła z tej strony. Jakoś nikt nie utyskiwał nad rozemocjonowanymi i nieodpowiedzialnymi profesjonalistami, tak jak przed rokiem, gdy oskarżano nieodpowiedzialnych inwestorów indywidualnych o nakręcanie spirali spadków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.