Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Globalne spowolnienie gospodarcze a jego wpływ na polski system podatkowy

15 czerwca 2009
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

dr

partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent Uniwersytetu Warszawskiego

8a41ad71-5d9b-4dab-b185-41e66329bead-38913099.jpg

dr Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent Uniwersytetu Warszawskiego

Wśród pojawiających się różnych opinii na ten temat można wyróżnić dwa podstawowe kierunki ewentualnych zmian: dalszą redukcję wydatków państwa albo podwyższenie wpływów – poprzez podniesienie niektórych podatków, co w obecnej chwili byłoby naprawdę ostatecznością. Celowo pomijam sugerowane przez niektórych dolewanie oliwy do ekonomicznego ognia, czyli proste zwiększanie deficytu budżetowego, gdyż byłaby to pewna i prosta droga do załamania się finansów publicznych w kolejnych latach, na skutek konieczności ponoszenia kosztów obsługi i spłaty nowego długu. Pójście w tym kierunku zwiększyłoby obciążenia budżetu w przyszłości i automatycznie napędziło spiralę zadłużenia w postaci zaciągania nowych długów na spłatę obecnych, a następnie jeszcze kolejnych – na spłatę tych drugich. Nie jest to więc dobre rozwiązanie.

Ewentualne zmiany w podatkach muszą zostać poddane bardzo wnikliwej analizie i symulacji. Należy pamiętać, że niskie podatki najlepiej ze wszystkich instrumentów stymulują rozwój gospodarczy i tak obecnie pożądane inwestycje. Zdecydowanie lepiej byłoby więc ograniczyć wydatki publiczne, a nie podwyższać podatki. Jeżeli jednak taka podwyżka obciążeń podatkowych musiałaby nastąpić, to wydaje się, że najmniej kontrowersyjny byłby powrót do poprzedniej wysokości składki na ubezpieczenie rentowe, która została uprzednio dwuetapowo obniżona. Bardzo zły sygnał dałaby natomiast podwyżka stawek podatku dochodowego od osób fizycznych, w tym np. ponowne przywrócenie trzeciej stawki w tym podatku, zniesionej od 1 stycznia bieżącego roku – decyzją podjętą trzy lata temu, w warunkach wysokiej koniunktury gospodarczej. Alternatywnym rozwiązaniem byłoby podwyższenie podstawowej stawki podatku od towarów i usług np. o 1 punkt procentowy, czyli z 22 proc. do 23 proc. i ewentualne podwyższenie stawki obniżonej z 7 proc. do 8–9 proc. Aczkolwiek dałoby to natychmiast duże i trwałe wpływy budżetowe, lecz z kolei najmocniej uderzyłoby w osoby o niskich dochodach, zwykle konsumujące cały swój dochód. Ubocznym negatywnym efektem podwyżki stawek PIT i VAT byłby niewątpliwie spadek poparcia społecznego dla rządzącej koalicji, na co – w sytuacji nadchodzących wyborów prezydenckich i samorządowych – mówiąc eufemistycznie, nie ma klimatu.

Zapewne więc w takiej sytuacji rząd sięgnie po tradycyjny i od dawna wypróbowany sposób szybkiego i społecznie dość łatwo akceptowalnego zwiększenia wpływów budżetowych, jakim jest podwyżka stawek podatku akcyzowego na używki, czyli wyroby tytoniowe, alkohol oraz paliwa. Metody te były już wielokrotnie stosowane w praktyce ostatnich lat i generalnie sprawdziły się. Oby tylko były to jedyne podwyżki podatków, które mogą nas spotkać.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.