Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Zapalniczka albo życie

1 lipca 2018

Na początek wątek osobisty. Zimą tego roku, przesiadając się na londyńskim Gatwick, straciłem ulubioną zapalniczkę. To nic, że bez przeszkód przeszła kontrolę w Warszawie, nigdzie jej nie chowałem, lecz grzecznie włożyłem do koszyka na metalowe rzeczy i w ogóle nie wyglądam na potencjalnego terrorystę. - Bardzo mi przykro, ale takie mamy przepisy - dalsze dyskusje nie miały sensu.

Oczywiście, można się zżymać - w czym notabene celują nasi rodacy - na wzmożone kontrole na lotniskach, dłuższe kolejki od odprawy, zdejmowanie butów, konfiskowanie wszelkich płynów, alarmy bombowe itp. W okresie świąteczno-noworocznym, gdy dotarcie na czas do domu staje się szczególnie drażliwą kwestią, te uciążliwości doskwierają jeszcze bardziej. Ale czy aby na pewno warto się z tego powodu awanturować?

W święta jeszcze raz się okazało, że nie warto. Amerykanie trochę osłabli w swym zapale do walki z terroryzmem, zlekceważyli ostrzeżenie w sprawie niejakiego Umara Faruka Abdulmutallaba, Holendrzy niedokładnie go sprawdzili i tylko szczęśliwym zbiegiem okoliczności airbus linii Delta nie eksplodował nad Atlantykiem. Na samym szczęściu daleko nie zajedziemy albo raczej - nie polecimy.

Zapalniczki do dziś nie udało mi się odkupić. Ale przynajmniej przez Atlantyk przeleciałem bezpiecznie.

@RY1@i02/2009/252/i02.2009.252.000.002c.001.jpg@RY2@

Bartłomiej Niedziński

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.