Zapotrzebowanie na zaufanie, czyli fatalne skutki pewnego "niewinnego oszustwa"
Każdy kryzys jest związany ze wzrostem niepewności. Jego następstwa prowadzą do spadku społecznego zaufania. Zaufanie jest podstawowym społecznym mechanizmem koordynacyjnym rynku. Jego istnienie bądź brak jest jedną z najważniejszych cech kulturowych, która decyduje o sukcesie gospodarczym. Każdy kryzys powoduje spadek i osłabienie zaufania nie tylko do rządzących polityków, ale również do ekonomistów. Tak jest również w przypadku obecnego kryzysu. Czy jest to uzasadnione?
Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, warto cofnąć się o trzy lata wstecz. Dysponowaliśmy wówczas wszystkimi podstawowymi informacjami, które były niezbędne do tego, co trzeba było wiedzieć na temat możliwości zaistnienia kryzysu. Trzeba tylko było umieć trafnie połączyć różnego rodzaju sygnały płynące z rynku w całość i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Niestety, wtedy niewielu ekonomistów potrafiło i ośmieliło się to uczynić. Jeszcze mniej było mediów, które byłyby gotowe pisać i mówić o zbliżających się zagrożeniach.
W rezultacie nagłe zaistnienie w publicznej świadomości kryzysu musiało stać się szokiem nie tylko dla wielu podmiotów w wielu gospodarkach, ale także i dla szeroko rozumianej opinii publicznej w wielu krajach. Aby zrozumieć, dlaczego tak się stało, warto przywołać - sprzed zaledwie kilku lat - wypowiedź Johna Kennetha Galbraitha, który zwracał uwagę na zawsze występujący popularny błąd. Jego zdaniem w prezentacji zmian zachodzących w realnym życiu gospodarczym najczęściej dominuje nie rzeczywistość, lecz aktualna moda i czyjś finansowy interes. Ten rodzaj "niewinnego oszustwa" nie jest niezgodny z prawem. Pozwala on na preferowanie tego, co jest wygodne i w co chce się wierzyć. Równocześnie taki sposób prezentacji dokonujących się zmian zaspokaja czyjeś konkretne, ekonomiczne interesy.
Obecnie coraz powszechniej twierdzi się, że globalny kryzys gospodarczy jest już poza nami. Niemało jest też takich ekspertów, którzy głoszą, że go w ogóle nie było. Ich zdaniem, to co się zdarzyło, było - lub jest - tylko silnym, ale krótkotrwałym zachwianiem koniunktury, głęboką recesją, z której świat już wyraźnie wychodzi. Głównym problemem jest teraz tylko przekonanie o tym opinii publicznej.
Jak się jednak tym razem mają te oficjalne oświadczenia do rzeczywistości? Czy można im zaufać? Bolesne doświadczenia ostatnich trzech lat pokazują, jak wielką ostrożność trzeba zachowywać przy tego rodzaju przewidywaniach. Jak łatwo można nie docenić wielu ważnych czynników, które mogą powodować szoki zewnętrzne i sytuacje kryzysowe. Doświadczenia powinny także skłaniać do większej pokory tych, którzy podejmują się zadania prognozowania przebiegu cyklu koniunkturalnego. Równocześnie, jeśli chcemy się uczyć na błędach i powiększać kapitał społecznego zaufania, to musimy dużo bardziej starać się o właściwe interpretacje dostępnych informacji ekonomicznych i lepiej informować o tym opinię publiczną, co może z nich wynikać.
@RY1@i02/2009/246/i02.2009.246.130.002a.001.jpg@RY2@
prof. Andrzej Herman, Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie w Szkole Głównej Handlowej
Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie w Szkole Głównej Handlowej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu