Jeszcze piłka nie zginęła?
Siedemdziesiąt jeden tysięcy widzów oglądało w telewizji mecz kolejki naszej piłkarskiej ekstraklasy. Na trybunach podczas ośmiu spotkań w sumie zasiadło 26 tysięcy widzów. Czy to oznacza, że futbol w krajowym wydaniu w Polsce się skończył, a nowoczesne obiekty, na które państwo wydaje miliony, po Euro będą puste?
Informacje o upadku tej dyscypliny sportu są przesadzone. Pewne jest natomiast, że dotychczas obowiązująca piłkarska formuła wyczerpała się bezpowrotnie. Ludzie w Polsce wciąż lubią piłkę, ale na tę obecną nie mogą patrzeć. I nie chodzi tylko o fatalnie grających piłkarzy, ale o całą otoczkę. Ogólną beznadzieję, ciągnącą się w nieskończoność aferę korupcyjną, przaśnych działaczy, z prezesem PZPN na czele.
W niedzielę grupa zbuntowanych delegatów na zjazd PZPN będzie chciała obalić Grzegorza Latę, nie udzielając mu absolutorium. Opozycjoniści obiecują, że przejętą władzę oddadzą komuś spoza piłkarskiego betonu. Taka wewnętrzna inicjatywa może okazać się bardziej skuteczna niż próby obalenia władz PZPN przez kolejne rządy. Ludzie dający pieniądze na piłkę mogą mieć wpływ na jej zmianę. Panowie Walter, Solorz, Cupiał, Filipiak i inni mają przecież swoich przedstawicieli z prawem głosu. Jeśli naprawdę są zdeterminowani, to za parę lat może się okazać, że polski futbol przestanie być powodem do drwin, a dla nich stanie się prawdziwą żyłą złota.
@RY1@i02/2009/244/i02.2009.244.000.002d.001.jpg@RY2@
Cezary Kowalski
cezary.kowalski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu