Uczmy się na błędach
Rozbudowa ropociągu Przyjaźń na odcinku od polsko-niemieckiej granicy do portu Wilhelmshaven nad Morzem Północnym nie jest zupełnie nową koncepcją. Projekt, którego autorem są rosyjscy planiści, po korytarzach Ministerstwa Gospodarki krąży już od kilku lat. Wielokrotnie odkładany na półkę ożywa przy okazji kolejnych polsko-rosyjskich rozmów i negocjacji gazowo-naftowych. Do tej pory polscy politycy nie byli mu przychylni, dziś klimat wokół tej inwestycji może się jednak zmienić. I dobrze.
Gazociągowi Nord Stream, który łączy Rosję z Niemcami, powiedzieliśmy - nie. Dziś wielu ekspertów jest zgodnych, że konsekwencje tej decyzji mogą być dla nas bardzo niekorzystne, bo gaz dla Europy przesyłany będzie z pominięciem Polski. Nie róbmy więc kolejnego błędu i nie sprzeciwiajmy się rozbudowie Przyjaźni, tym bardziej że ropociąg przebiega przez nasze terytorium. Realizacja tego przedsięwzięcia wzmocni pozycję Polski jako kraju tranzytowego, zagwarantuje stabilność dostaw (jakby nie było najtańszej ropy - rosyjskiej) i dalsze funkcjonowanie tej magistrali (pamiętajmy, że Rosja buduje ropociąg omijający Polskę).
Co więcej, inwestycja ta może stanowić przełom we wzajemnych, polsko-niemiecko-rosyjskich stosunkach energetycznych.
@RY1@i02/2009/222/i02.2009.222.166.002b.001.jpg@RY2@
Michał Duszczyk
Michał Duszczyk
michal.duszczyk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu