Debiut PGE okiem klienta firmy
Z jednej strony to świetnie, że na warszawskim parkiecie pojawi się spółka, dzięki której pod względem kapitalizacji Warszawa zdystansuje Wiedeń i - być może - Ateny. Jednocześnie trudno mi życzyć wysokich zysków z inwestycji w PGE w przyszłości. Jestem klientem tej firmy i płacę spore rachunki. I wiem, że firma nie marzy o niczym innym jak o tym, aby podnieść mi ceny. Nie ma mowy o zwiększeniu zysków dzięki oszczędnościom na zarządach spółek zależnych (kiedyś było ich 200) czy też racjonalizacji zatrudnienia (energetycy dzięki układom zbiorowym mają praktycznie gwarancję dożywotniego zatrudnienia). W rezultacie za każdy procent wzrostu zysku zapłacę słono. Życzę więc zysków umiarkowanych - i liczę, że nowi akcjonariusze w większym stopniu będą pamiętać o klientach firmy, niż robił to do tej pory dotychczasowy właściciel, Skarb Państwa.
@RY1@i02/2009/200/i02.2009.200.166.002b.101.jpg@RY2@
Marek Siudaj
Marek Siudaj
marek.siudaj@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu