Tak dla dyplomacji
Ja też byłem zaskoczony. Nie mogło być inaczej, skoro sam laureat nie ukrywał swego zaskoczenia i wykazywał wobec decyzji Komitetu Noblowskiego dużą pokorę. To tylko świadczy o jego skromności.
Bardziej byłem jednak zaskoczony serią kuriozalnych wypowiedzi dezawuujących decyzję z Oslo, a przy okazji dokonania prezydenta Obamy na niwie związanej z sensem tej nagrody. Tym razem krytyka przekroczyła miarę zdrowego rozsądku.
Jeśli spojrzymy na sprawę spokojnie, bez złych emocji i uprzedzeń, tak trochę okiem księgowego, to z łatwością znajdziemy kilka mocnych argumentów na rzecz Nobla dla Obamy. Po pierwsze, co nie zostało w uzasadnieniu wprost powiedziane, ale to bardzo ważne: Barack Obama odsunął od władzy w Ameryce te siły polityczne, które były odpowiedzialne za dwie krwawe i niszczące wojny, za brutalizację życia międzynarodowego, za pogardę dla prawa i wartości, które są ważne dla całej społeczności międzynarodowej.
Po drugie za rządów Baracka Obamy żołnierze USA nie strzelają w Iraku do wszystkiego co się rusza. W ogóle nie strzelają! Obama domaga się także od swoich generałów radykalnej zmiany strategii w Afganistanie, tak aby i tam przestali ginąć niewinni ludzie oraz żołnierze, również polscy. Częściowo ta strategia już została w tym kierunku zmodyfikowana. Obama kategorycznie zakazał tortur, które były hańbą Ameryki Busha. Wreszcie, na co wskazano w uzasadnieniu tej nagrody, rozpoczął on bardzo ambitny proces ograniczania broni i technologii nuklearnych. Chodzi o zasadnicze ograniczenie, a długofalowo może nawet eliminację broni nuklearnej w ogóle. Rozmowy amerykańsko-rosyjskie w sprawie ograniczenia zbrojeń strategicznych mają w tym kontekście mniejsze znaczenie.
Barack Obama przywrócił znaczenie ONZ w procesie budowania lepszego i pokojowego świata, zgodnie z ich mandatem. Przypomnijmy, że to właśnie dyplomacja amerykańska wniosła zasadniczy wkład w powstanie systemu Narodów Zjednoczonych i w to, co one wcześniej mogły zrobić dobrego dla ludzkości. Epoka Busha była w polityce USA czasem otwartej pogardy dla Narodów Zjednoczonych.
Jest jeszcze coś, na co nie zwrócono uwagi w uzasadnieniu, a co jest ważne w polityce Obamy. To respekt dla odmienności, dla wspaniałej różnorodności świata. W wizji i w polityce Obamy cywilizacje nie muszą się zderzać. Mogą miedzy sobą pokojowo współpracować. Ameryka Obamy nie chce siłą narzucać innym swego modelu rozwojowego, nie chce przetwarzać innych regionów na obraz i podobieństwo swoje, a bardziej precyzyjnie - zgodnie ze swoimi interesami. Ta część polityki Obamy została świetnie wyłożona w jego historycznym już przemówieniu do świata islamu, wygłoszonym na uniwersytecie w Kairze.
Ponieważ w Polsce wojna na Kaukazie w sierpniu ubiegłego roku wzbudziła wielkie emocje, powiedzmy i to, że w czasie rządów Obamy prezydent Saakaszwili, protegowany ludzi Busha, nie pozwoliłby sobie na atak na Osetię Południową. W konsekwencji Rosja nie karciłaby drastycznie Gruzji. Obama i pierwsze miesiące jego polityki jako prezydenta USA całkowicie zmieniły klimat międzynarodowy. Bo gdy zmienia się polityka Ameryki, zmienia się cały świat. Trafnie uchwycił ten moment, komentując przyznanie Nobla dla Obamy, poseł Jarosław Kaczyński, a więc polityk, który zna dobrze wagę emocji w realnej polityce. Powiedział, że to Nobel za wzbudzenie nadziei. Istotnie, Barack Obama wzbudził nadzieje świata, że może on być lepszy i bezpieczniejszy nie dzięki wojnom i zbrojeniom. Panowie krytycy, porzućcie cynizm i złe emocje. Tak, to jest Nobel za pokój.
@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.013d.001.jpg@RY2@
Roman Kuźniar
Materiały prasowe
Roman Kuźniar
politolog
*, politolog, kieruje Zakładem Studiów Strategicznych UW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu