Wirtualne aplikacje
Otwarcie zawodów prawniczych było oczkiem w głowie kolejnych ministrów sprawiedliwości. Skutek tych zmagań z korporacyjnym egoizmem jest jednak kary godnym wybrykiem. Dzisiaj nie jest już sztuką zdać egzamin na aplikację. Sztuką jest znaleźć patrona czy kancelarię, gdzie można w spokoju przygotowywać się do zawodu adwokata, radcy prawnego czy notariusza. Aplikacje w tegorocznym wydaniu okazały się pułapką dla najlepszych. Na czterysta ofert o przyjęcie do kancelarii notarialnej przyszła jedna odpowiedź pozytywna - i to do osoby z pierwszej piątki najlepiej zdających. Prawnicy biją na alarm: aplikacja w resortowym wydaniu jest fikcją. Najbardziej zaskakująca okazała się jednak odpowiedź autorów reformy - Ministerstwa Sprawiedliwości: przecież nie wszyscy muszą starać się o wpis na listę aplikantów w tym roku. Dla tych 10 tys. młodych prawników przyjętych w tym roku na aplikacje, są to słowa gorzkie i smutne. Jedyna nadzieja, że nowe kierownictwo resortu sprawiedliwości aplikacyjną rzeczywistość zacznie opisywać za pomocą innego słownictwa.
@RY1@i02/2009/197/i02.2009.197.000.002c.001.jpg@RY2@
Andrzej Jankowski
Andrzej Jankowski
andrzej.jankowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu