Mieszkania dla ubogich powinny być w normalnych domach
JAROSŁAW KAPSA
Urząd Miejski w Częstochowie
Można i powinno się powtarzać w nieskończoność: nie wolno tworzyć getta dla ludzi. Nie wolno ludzi, którzy nawet z własnej winy wpadli w niedostatek, izolować w odrębnych, niskiej jakości budynkach. Tworzy się w ten sposób skupiska nędzy i patologii społecznej, gdzie łatwiej o demoralizację i pogłębienie problemów społecznych.
W pamięci starszych częstochowian istnieje jeszcze nazwa – pekin. Były to baraki zbudowane dla robotników budujących kolej, wykorzystywane przejściowo jako obóz dla jeńców niemieckich. W tych barakach osiedlano bezrobotnych i bezdomnych. Nawet policja wieczorem bała się tam wejść. Takie miejsca istniały przed wojną w wielu miastach. Najbardziej jednak bulwersujące jest, że my obecnie – w XXI – budujemy nowe pekiny.
Wynika to z istotnych błędów systemu polityki mieszkaniowej. Gminy, choć nie dysponują odpowiednimi na ten cel środkami, muszą uporać się z wieloletnim dziedzictwem w gospodarce mieszkaniowej. W przypadkach gdy za zaległości czynszowe, bądź z innego powodu, sąd wydaje wyrok eksmisyjny, gminy z reguły obciążone są obowiązkiem dostarczenia mieszkania socjalnego. Sądy przy tym dość rozrzutnie szafują owym nakazem przyznania lokalu. Sądu to nic nie kosztuje, a wyrok określający eksmisję na bruk traktowany jest przez opinię publiczną jako okrutny.
Co mogą więc zrobić gminy? Niewykonanie wyroku oznacza wypłacanie odszkodowań. Sumy tych odszkodowań rosną w ostatnich latach w zawrotnym tempie: to już 500–700 tys. zł obciążające budżety średniej wielkości miast. Ten odczuwalny ciężar zachęca do półśrodków, kierowania eksmitowanych do przejściowych, prymitywnych schronisk: przebudowanych pobieżnie hoteli robotniczych, baraków, kontenerów. Tworzy się zatem pekiny, pogłębia się patologie w kierowanych tam rodzinach. Prędzej czy później musi tam dojść do dramatu. Przy tym największym złem jest utrwalenie nędzy, zarażenie dzieci patologicznym stylem życia. Takie wychowanie w przekonaniu, że państwo ma dać dach nad głową, ma nakarmić, zapewnić edukację, leczenie, bezpieczeństwo. Od nas nie zależy nic – nawet naprawa dziurawego dachu czy uszkodzonej instalacji elektrycznej.
Nie tędy droga. Jeśli dotknięta chorobą społeczną rodzina trafi w normalne sąsiedztwo zdrowych rodzin, istnieje duża szansa przezwyciężenia jej schorzenia. Zdrowa rodzina w otoczeniu patologii może, przeciwnie, ulec demoralizacji. Lepiej więc nie kierować ludzi do kontenerów, ale dać im szansę, wynajmując warunkowo mieszkanie, może mniejsze, może gorzej wyposażone, ale w normalnym domu. Zadbać przy tym należy, przez dozór służb pomocy społecznej, by ową szansę wykorzystali. Nowe przepisy pozwalają gminie na cele mieszkań socjalnych wynajmować lub kupować gotowe zwykłe lokale. Można więc to wykorzystać, by dać ludziom drugą szansę.
Co ma oznaczać deklaracja premiera o odbudowie domu w Kamieniu Pomorskim? Na miejscu spalonego getta ma na koszt państwa powstać następne getto? Ludzie, którzy przeszli przez tragedię, powinni właśnie zyskać drugą szansę – warunkową możliwość zamieszkania w normalnym domu i normalnym otoczeniu.
Uważam przy tym, że kierowanie rodzin do getta, do tych baraków i kontenerów, jest większą krzywdą niż eksmisja na bruk. Eksmisja na bruk ma znaczenie prewencyjne, stanowi ostrzeżenie dla ludzi lekkomyślnych, unikających odpowiedzialności za siebie. Eksmisja na bruk wymusza odpowiedzialność, zmusza do aktywności w poszukiwaniu nowego lokum. Ma to więc pewne walory, których nie ma polityka traktowania ludzi jako nieodpowiedzialnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.