Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Głębokie gardła amerykańskich dyplomatów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Putin ma oczy zabójcy", "Ukraina, Gruzja i Białoruś to kraje mafijne", "Pakistan prowadzi podwójną grę z USA", "Putin wspomniał, że Rosja chce być jak Chiny - siedzieć pod korzeniem drzewa", a "Merkel jest mało kreatywna" - rewelacje WikiLeaks, które wstrząsnęły światem, mówią więcej o jakości informacji amerykańskich dyplomatów niż współczesnych stosunkach międzynarodowych. Wiele tam potwierdzeń tego, o czym od dawna mniej lub więcej wiadomo. Warto jednak przyjrzeć się rozmówcom amerykańskich dyplomatów. I obalić mit wszechwładnej kancelarii supermocarstwa.

Pierwszy z brzegu przykład. Podstawą do pogłębionej analizy o powojennej sytuacji w Gruzji jest niejaki Siergiej Markow, poseł do Dumy i politolog znany z prokremlowskich poglądów. Jego zdaniem Rosja za sukces może uznać porozumienie Miedwiediew-Sarkozy, które zakłada wysłanie na Zakaukazie unijnych obserwatorów. Kolejne głębokie gardło to znany dziennikarzom politolog Aleksiej Makarkin. Ten z kolei komentuje porozumienie jako kompromis, który daje umiarkowane zwycięstwo obydwu stronom. Dalej informatorami dyplomaty USA są dziennikarz "Niezawisimej Gaziety" Konstantin Remczukow i "Moskowskiego Komsomolca" Paweł Gusiew. Obaj jedli obiad z Putinem w Soczi i rozmawiali o wojnie w Gruzji. I obaj - "niezależnie do siebie", jak podkreśla dyplomata, by nadać jeszcze większą rangę swojemu odkryciu - stwierdzili, że Putin był bardzo zdecydowany. Inne raporty dostarczają jeszcze większych odkryć: mówią na przykład o tym, że gospodarką rosyjską rządzi - o dziwo - mafia, a miliony dolarów idą na korupcję.

W przypadku wątków polskich bywa śmiesznie (jeśli oczywiście abstrahować od faktu, że sojusznik ujawnił nasze nieoficjalne poglądy na wojnę w Gruzji). Po rozmowie z polskim szefem sztabu generalnego amerykańska dyplomatka zapisuje: Warszawa rozważa sprzedaż do Gruzji zestawów przeciwpancernych Faggot. Notuje nazwę uzbrojenia z błędem, z podwójnym "g". Tak jak w amerykańskim slangu obraźliwie mówi się na homoseksualistów ("faggot" w dosłownym tłumaczeniu znaczy pederasta).

By zdobyć newsy o fagotach, nie trzeba być dyplomatą supermocarstwa. Tak samo jak nie trzeba nim być, aby poznać opinię Markowa na temat wojny w Gruzji. Podobnie jak Makarkin jest on informatorem średnio doświadczonych reporterów zajmujących się Wschodem. O hardym Putinie można było przeczytać w "Niezawisimej Gaziecie" i "Moskowskim Komsomolcu". O broni dla Gruzji pisał z kolei sam "Dziennik", zanim połączył się z "Gazetą Prawną".

Co zatem mówią nam przecieki z Departamentu Stanu? Kończą mit potęgi dyplomacji USA. Jeśli ktoś jeszcze wierzy w siłę sprawczą wysłanników Waszyngtonu, niech przypomni sobie ostatni skandal z udziałem Amerykanów i Brytyjczyków w Afganistanie. Nie załapał się on na przeciek WikiLeaks, a opisała go BBC. Przez kilka tygodni superszpiedzy USA i Zjednoczonego Królestwa rozmawiali z zastępcą mułły Omara o pokoju w Afganistanie. Płacili miliony dolarów, by po kilku tygodniach dowiedzieć się, że talib był po prostu... sklepikarzem z Kwety.

@RY1@i02/2010/235/i02.2010.235.186.002b.001.jpg@RY2@

Zbigniew Parafianowicz

Zbigniew Parafianowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.