W obronie zapachu przestrzeni publicznej
W mieście Łódź, drodzy Państwo, kandydat na prezydenta w ramach wsparcia ujawnił w klipie wyborczym ugrzecznione toples cztery Łodzianki. Z kolei inny obywatel tego miasta wszczął bójkę z w tramwaju. Kandydat na prezydenta obiecał, że będzie walczył, by Łódź stała się miastem kultury. Obywatel z kolei rzucił się w wir walki, aby ukarać pasażera, który brzydko pachniał. Czyli, jakby nie było, walczył o kulturę. I to bez fleszy, kamer, nie mówiąc o toples modelkach. Oczywiście trudno pochwalać przemoc fizyczną. Gdybyśmy usprawiedliwili rękoczyny pasażera wobec pasażera w obronie zapachu przestrzeni publicznej, otwarlibyśmy szeroko drzwi licznym odruchom wymierzania sprawiedliwości w każdej sprawie. Nie, szarpać, bić, dźgać parasolem itd. - nie wolno.
Ale co wolno? Co radzicie, kandydaci na prezydenta, i w ogóle wszyscy kandydaci i kandydatki na krzesła w miejskich samorządach - aby przestrzeń miejskiej komunikacji była wolna od smrodu? Co nam, obywatelom, wolno, kiedy wdziera się do tramwaju śmierdziuch? Kto jeździ miejską komunikacją, wie, o czym mówię. Kto nas, ludzi zwykłych, nieskorych do bójki między kasownikami, ma bronić. Ku Klux Klan? Szwadrony Śmierci? Obóz Narodowo-Radykalny? Batman?
Chyba prostsze byłoby, gdyby do obrony naszych tramwajów i autobusów wziął się samorząd. Golaski niech sobie walczą o kulturę, komu to szkodzi, ale co będzie z tramwajem?
@RY1@i02/2010/221/i02.2010.221.000.002e.001.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu