Zbrojeniówka robi miny
Pompa, z jaką otwarto Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, który odwiedził nie tylko prezydent Bronisław Komorowski, ale też kilku ministrów - sugeruje, że nasze przedsiębiorstwa zbrojeniowe stanowią w NATO nie lada potęgę. Tymczasem cały ten zgiełk to tylko PR, dobre miny do złej gry. Nasz narodowy koncern zbrojeniowy, jakim miał być Bumar, od kilku lat nie zawarł żadnego nowego kontraktu eksportowego, choć równie długo zapowiada, że właśnie finalizuje negocjacje. Prawda jest taka, że stare, zawarte przed laty umowy eksportowe już wygasają, a nowych nie widać. Nieoficjalnie od wojskowych usłyszeć można, że po prostu nie ma własnych, nowoczesnych produktów. Nieliczne rodzynki, jak na przykład pojazd opancerzony Rosomak, są produkowane na zagranicznych licencjach, co eksport znacznie utrudnia albo wręcz uniemożliwia - licencjodawca równie dobrze może je na innych rynkach sprzedawać sam. Zbrojeniowe firmy zagraniczne zjechały więc tłumnie do Kielc nie po to, żeby coś od nas kupić, ale żeby nam sprzedać swój towar.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.