Wróbel na poniedziałek
Tyle się nabijano z obiecanych kiedyś cudów. A proszę, cuda są. Wystarczy otworzyć pierwszy lepszy "DGP": liczba nauczycieli zatrudnianych w szkołach ma spaść o 30 tysięcy, a związki bezradnie rozkładają ręce i tłumaczą... ministerstwo. Zarobki lekarzy wzrosły o 50 - 60 proc. w porównaniu z wiosną 2007 r. Dolny Śląsk wydał rekordowe 230 proc. środków unijnych. Za to redukcja wydatków na armię aż furczy... i nic. Spokój. A składki OFE mają zostać wyłączone z liczenia polskiego długu publicznego.
Krótko mówiąc, byczo jest. Pewno, parę cudów by się jeszcze przydało. Na przykład cud Jednego Okienka. Cud Przejrzystych Przepisów. Cud Niskich Podatków i Wysokich Wpływów do Budżetu. Dziwne też, że nie udało się nic wymodlić w sprawie naszej drużyny piłkarskiej, ale to może kara za grzechy Drzewieckiego i Chlebowskiego.
Warto zauważyć, że cuda spadają na polski rząd mimo dość sceptycznej wobec tego rządu postawy Jasnej Góry i bodaj czy nie sceptycyzmu samej Góry (bo w końcu dlaczego tyle pada?). Mam pewne podejrzenie, że powodzenie naszej władzy kochanej jest wprost związane z oddziaływaniem stojącego przed Pałacem Prezydenckim krzyża. Stanął krzyż, zaczęły się cuda. Jak go wynieść stamtąd chytrze i dokąd, radzi już niemal cała Polska. Głos decydujący radziłbym jednak oddać ministrowi Rostowskiemu.
@RY1@i02/2010/158/i02.2010.158.000.002d.001.jpg@RY2@
Jan Wróbel
Jan Wróbel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu