Polska musi postawić na promocję regionu
Trzeba wykorzystać fakt, że traktat z Lizbony zmienił znaczenie prezydencji
Czy pierwszy rok nowej prezydentury w Polsce powinien biec pod znakiem przygotowań do naszej prezydencji w Unii? Zostało 350 dni. Ale ani prezydent RP nie poprowadzi unijnego szczytu, ani premier. Traktat z Lizbony pozbawił narodową prezydencję władzy na poziomie głów państw i szefów rządów. Choć zachowano tradycyjne słowo "prezydencja", państwa już nie przewodniczą politycznej Radzie Europejskiej, lecz tylko legislacyjnej Radzie UE na szczeblu ministerialnym, a i to z wyjątkiem spraw zagranicznych i obronnych. Kraj prezydencji już nie reprezentuje Unii wobec świata ani w sprawach bezpieczeństwa, ani gospodarki. Przerwano też zwyczajowe wędrówki centrum decyzyjnego do stolic krajów członkowskich lub innych miejsc symbolicznych. Oficjalne szczyty unijne muszą odbywać się w Brukseli.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.