Klajstrowanie problemu
Znałem kiedyś człowieka, który kupił malucha na giełdzie. Okazało się, że w podłodze auta były spore dziury wyżarte przez rdzę, ale sprzedawca zatkał je folią i zasmołował. Na pierwszy rzut oka auto było w porządku. Ta historia przypomniała mi się, gdy przeczytałem o prowadzonych przez Komisję Europejską stress testach w bankach. Wyszły, jak głoszą nieoficjalne informacje, nieźle.
Tyle że warunki przyjęte przy tych sprawdzianach są - delikatnie mówiąc - mało realistyczne. Jest mało prawdopodobne, aby jednocześnie w takiej samej skali w Europie spadło tempo wzrostu PKB. Wprawdzie podobno grozi nam drugie dno recesji, ale każdy, kto ma do czynienia z ekonomią, wie, że dno dnu nierówne. Za to Komisja Europejska nie zbadała tego, co akurat wydaje się nadal możliwe. Ot, choćby co się stanie, gdy upadnie Grecja? Albo hiszpańskie zawirowania z płynnością rozłożą tamten rynek.
Oczywiście skutki byłyby katastrofalne dla systemu finansowego Europy, dlatego Bruksela sprawy nie poruszyła. Zachowała się tak, jak ten sprzedawca samochodów, zaklajstrowała dziury i udaje, że wszystko działa. I będzie działać, dopóki inwestorzy nie zaczną się przyglądać, co właściwie kupili. A sezon publikacji wyników finansowych za pasem.
@RY1@i02/2010/132/i02.2010.132.000.002d.001.jpg@RY2@
Marek Siudaj
Marek Siudaj
marek.siudaj@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu