Dziennik Gazeta Prawana logo

Głowa, nie paragraf

1 lipca 2018

Kiedyś tego typu sprawy załatwiało się prościej: ojciec, mąż czy kolega nachodzonej przez stalkera ofiary zwoływał ekipę i spuszczali dręczycielowi manto. Ponawiali perswazję tak długo, aż osiągnęli efekt i prześladowca na widok niedoszłej ofiary brał nogi za pas. Ale tak jak nie przystoją dorosłemu zachowania niesfornego uczniaka z pierwszej klasy, tak w państwie prawa rolę pięści cedujemy na odpowiednie instytucje. Problem w tym, że nie bardzo przykładały się one do obrony swoich obywateli przed czymś, co także w języku polskim nauczyliśmy się nazywać stalkingiem.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.