Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Dziecięcy poradnik po kryzysie

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

- Czy kryzys się skończył, tato? - Nie do końca, Bobby.

Kryzys rozpoczął się w sierpniu 2007 roku i osiągnął swoją najgorszą fazę na jesieni 2008 roku. Według historycznych standardów to nie tak długo jak na kryzys. - Nie tak długo? Sam mówiłeś, że gwarancje i zastrzyki kapitałowe, tworzenie pieniądza przez banki centralne i kredyty rządowe rozwiązały problem. - Bobby, nie słuchałeś uważnie - powiedział poirytowany ojciec. - Mówiłem tylko, że te działania powstrzymają kryzys przed przekształceniem się w depresję.

- Cóż, Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju podała, że produkcja w krajach bogatych może w tym roku wzrosnąć o 2,7 proc. Światowa gospodarka ma wzrosnąć o 4,6 proc. wobec 0,9 proc. spadku w 2009 r. To lepiej niż ktokolwiek przewidywał pół roku temu. - To dlaczego wszyscy mówią o "niestabilności"? - powiedział chłopiec. - Słyszałeś o wstrząsie następczym, który przychodzi po trzęsieniu ziemi? Kryzys fiskalny może być wstrząsem następczym po kryzysie finansowym. A on z kolei może znowu wywołać kryzys finansowy. Rozważmy, co się stało przed finansowym trzęsieniem ziemi z lat 2007 - 2009. Doszło do wzrostu cen nieruchomości i boomu budowlanego. Nastąpiła eksplozja emisji prywatnych obligacji, a instrumenty finansowe stawały się coraz bardziej skomplikowane. Kiedy więc ceny nieruchomości spadły, wybuchła panika. W nowo utworzonej strefie euro rządy odkryły, że mogą pożyczać tak łatwo, jakby były Niemcami. Gospodarstwa domowe i firmy mogły pożyczać na niemieckich warunkach.

Bobby ziewnął. Ojciec kontynuował. - Co więc się stało po kryzysie? Deficyty fiskalne eksplodowały do poziomów, niewidzianych nigdy wcześniej w czasach pokoju, szczególnie w krajach, w których wyrosły bańki spekulacyjne - w USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Hiszpanii. Powstało zagrożenie kryzysem fiskalnym. - Ten szok następczy wywołało odkrycie, że Grecja kłamała na temat swojej sytuacji fiskalnej. Niemcy wściekły się na pomysł, że powinny ratować utracjuszy. Inni uważali, że niemiecka nieelastyczność to znęcanie się nad słabszymi.

- Ale ratowali Grecję - powiedział chłopiec. Skąd więc te turbulencje?

- Rzecz w tym, że inwestorzy nie są głupi: wiedzą, że greckie zadłużenie się pogłębi. Wiedzą że innym peryferyjnym krajom Europy trudno będzie się wyrwać z pułapki. Wiedzą, że solidarność wśród państw strefy euro to fikcja. Wszystko to sprawia, że euro wydaje się złym wyborem. - Rozumiem - odpowiedział Bobby. - Ale czy to nie pomoże strefie euro?

- Tak - zgodził się ojciec. - Ale pogorszy perspektywy gdzie indziej, np. w Wielkiej Brytanii i USA. Stąd obawa, że te kraje też będą miały wielkie deficyty fiskalne. Dopiero też zaczęliśmy redukować zadłużenie sektora prywatnego, co zajmie lata. Banki są zdecydowanie zbyt duże i mają zbyt wiele wątpliwej jakości aktywów w portfelach. Jednocześnie kraje wschodzące są zbyt słabe, by stać się lokomotywą świata. Niektórzy ludzie obawiają się, że Chiny są przegrzane lub hodują bańkę spekulacyjną, choć z tym akurat się nie zgadzam. Tak czy inaczej - konkludował ojciec - te szoki następcze mogą trwać przez lata, a problemy fiskalne osłabiać zaufanie do sektora finansowego. Ciebie też to dotknie. Zachodnim rządom będzie brakować pieniędzy przez dziesięciolecia. Ale zawsze możesz nauczyć się chińskiego i ruszyć na wschód.

tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Martin Wolf

publicysta "Financial Timesa"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.