Wróbel na poniedziałek
Senat, zwykle bardziej dostojny i bardziej ospały niż Sejm, tym razem huczał jak targowisko w Stambule. Szykanowano, wyszydzano i buczano! Niestety, gwałtowne ożywienie senatorów i senatorek to zła wiadomość.
Zła nie dlatego, że kłótnie polityków są złem. Po to w końcu ich wynajęliśmy, żeby się wykłócali o nasze sprawy, decybele nie szkodzą demokracji. Należy tępić niedorzeczności, prawda, atakujący powinni znać miarę, jasne, ale przy zachowaniu wszelkich proporcji - piłkarze grają na granicy faulu, mogą też grać tak politycy.
Nagły aktywizm senackiej braci w miniony piątek był zły, ponieważ nie dotyczył:
● konsolidacji wydatków państwa,
● bonu oświatowego,
● deficytu budżetowego,
● skuteczności policji państwowej,
● absorpcji funduszy unijnych przez samorządy,
● stanu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa,
● opłakanego poziomu szkół wyższych,
● prywatyzacji szpitali,
● podatków (czy chociażby VAT-u na książki!).
Dotyczył telewizji. No tak, na telewizji każdy się zna. Następne energiczne posiedzenia Senatu, jak łatwo można przewidzieć, dotyczyć będą składu polskiej reprezentacji w piłkę nożną, pogody oraz trwałości przemiany Janusza Palikota/Jarosława Kaczyńskiego.
@RY1@i02/2010/104/i02.2010.104.000.002c.001.jpg@RY2@
Jan Wróbel
Jan Wróbel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu