Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Lewica ciągle szuka nowej strategii

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Czym była trzecia droga? Po zwycięstwie Nowej Partii Pracy w brytyjskich wyborach w 1997 r. nastąpił moment, w którym premier Tony Blair i amerykański prezydent Bill Clinton zdawali się oferować nie tylko charyzmatyczne przywództwo polityczne w świecie Zachodu, ale i perspektywę intelektualnej rewolucji w myśleniu politycznym.

W latach 80. rynkowy fundamentalizm zdobył dominującą pozycję. Sprawa socjalizmu upadła w obliczu praktycznych porażek socjalistycznych reżimów. Czy trzecia droga nie była metodą polityczną na połączenie gospodarki rynkowej ze współczuciem i sprawiedliwością, które tradycyjnie motywowały polityczną lewicę? Kiedy interwencja rządu w funkcjonowanie wolnego rynku jest usprawiedliwiona, a kiedy takie działanie ogranicza wybór i zamożność?

Trzecia droga umarła osamotniona i wykpiwana. Seksualne ekscesy Clintona zamknęły mu drogę do sprawowania intelektualnego przywództwa. Zdolność nowej Partii Pracy do nowego myślenia o gospodarce była ograniczona przez jej bliskie związki z biznesem, z branżą finansową. Szansa na zdefiniowanie spójnej trzeciej drogi została też zaprzepaszczona przez spór pomiędzy Blairem a Gordonem Brownem, wówczas ministrem skarbu, i wynikającą z tego sporu umowę pomiędzy oboma panami, na mocy której polityka gospodarcza pozostawała w rękach ministra.

Brown podjął próbę stworzenia filozofii ekonomicznej dla lewicy po socjalizmie, szczególnie w przemówieniu w Social Market Foundation w 2003 r. Opisywany w nim model można nazwać redystrybucyjnym liberalizmem rynkowym. Doktryna ta akceptuje twierdzenia fundamentalizmu rynkowego - chciwość jest dominującym motywem ludzkiego działania, firmy prywatne są zazwyczaj wydajniejsze niż sektor publiczny, rynki są generalnie skuteczne. Ekonomiczna rola rządu powinna zostać ograniczona i zamknięta do krótkiej listy spraw, w których rynek zawodzi. Redystrybucyjni liberałowie rynkowi wierzą jednak w wielką rolę państwa w redystrybucji dochodów i ożywieniu samej idei dystrybucji.

Ta filozofia wydawała się atrakcyjna dla społecznie wrażliwych ekonomistów. Ideę tę wyznawali niektórzy doradcy Browna. Redystrybucyjny liberalizm rynkowy nigdy jednak nie był zbyt atrakcyjny dla ludzi, którzy nie są zawodowymi ekonomistami. Można wychwycić brak przekonania nawet we wspomnianym przemówieniu Browna, szczególnie w passusie, w którym bez powodzenia próbuje połączyć polityczną wiarę w państwową służbę zdrowia z przekonaniem o skuteczności rozwiązań rynkowych.

Instynkty Browna są inne: ma naturalną skłonność do centralizmu i zarządzania na poziomie mikro. Jego temperament nie pasuje do pomysłu, że rząd powinien w zasadzie wyznaczyć reguły gry, a następnie pozostawić graczy samym sobie. Biografia Browna - zarówno krytyczna, jak i hagiograficzna - opisuje edukację człowieka z inną perspektywą. Jest socjalistą, którego dopadła rzeczywistość. Ich praktyczny socjalizm bierze się z założenia, że aktywność ekonomiczna powinna być poddana politycznej kontroli. Biorąc jednak pod uwagę oczywisty fakt, że system ten nie sprawdził się najlepiej ani w kolektywnych gospodarkach Europy Wschodniej, ani w planowych gospodarkach socjaldemokratycznych, kontrola polityczna musi zostać rozwodniona i stosowana w sposób niewidoczny. Nie jest to zbyt inspirująca doktryna i rzeczywiście nikogo nie zainspirowała.

Kryzys z lat 2007 - 2008 obnażył ograniczenia redystrybucyjnego liberalizmu rynkowego. Zakres rynkowych niepowodzeń był szerszy niż ograniczona lista zdefiniowana przez rynkowych fundamentalistów. Zarówno socjaliści, jak i socjaldemokraci wyszli z cienia. Dla socjalistów kryzys oznaczał nadzieję, że obietnica Marksa, mówiąca o załamaniu się kapitalizmu pod ciężarem wewnętrznych sprzeczności, w końcu się wypełni. Dla socjaldemokratów, szukających utopii harmonii, ocalenie leży w stworzeniu globalnego porządku finansowego, choć nikt nie wie, jak ten porządek miałby wyglądać.

Krótko mówiąc, poszukiwanie praktycznej filozofii politycznej dla europejskiej lewicy nie udaje się od 1997 r. Rynkowy fundamentalizm wyszedł z mody, upadek socjalizmu wciąż nie został zapomniany. Socjaldemokracja wydaje się w nieunikniony sposób związana z wysokimi podatkami i przerośniętymi, obstrukcyjnymi związkami zawodowymi w sektorze publicznym. Problemem jest też intelektualna próżnia na politycznej europejskiej prawicy. Bez spoiwa, jakim był sprzeciw wobec socjalizmu, niewiele jest elementów łączących zasadniczo różne części składowe prawicowych partii.

Blair wyczuwał niektóre elementy trzeciej drogi. Rynki działają skutecznie tylko wtedy, jeżeli są osadzone we wspólnotach: zaufanie i współpraca nie są antytezą gospodarki rynkowej, lecz jej esencją. Siłą napędzającą innowacyjność jest pluralizm i eksperyment, a nie chciwość i monopol. Korporacje zyskują legitymizację przez wkład w społeczności, w których działają.

tłum. T.K.

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

John Kay

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.