Europejskie rządy są jak zwykle bezradne
Wybuch wulkanu Eyjafjallajoekull i będący jego następstwem chaos w Europie ujawnił bezradność europejskich rządów, ich niechęć do uzasadnienia podejmowanych decyzji oraz - w rezultacie - pewną słabość europejskiej demokracji.
Wybuch wulkanu należy do tych zjawisk, które w gruncie rzeczy są dosyć łatwe do przewidzenia. Jak się jednak wydaje, erupcja na Islandii kompletnie zaskoczyła europejskie rządy. Teoretycznie powinny one mieć opracowane plany postępowania w sytuacji kryzysowej. Tymczasem okazało się, że politycy i urzędnicy byli całkowicie nieprzygotowani. Nikt nie wiedział, co należy zrobić.
Problemem nie jest więc wybuch wulkanu i będąca jego skutkiem chmura pyłów, która sparaliżowała Europę. Problem tkwi w działaniach politycznych podjętych po erupcji, a jego istotą jest relacja - a właściwie jej brak - między elitami rządzącymi a zwykłymi ludźmi. Europejskie rządy zachowują się tak, jakby zasiadali w nich co najmniej święci, a nie w pełni wybieralni urzędnicy. Podejmują decyzje, co do których nie wiemy nawet, czy były uzasadnione, czy też nie. Działaniom urzędników brakuje przejrzystości.
Z jednej strony linie lotnicze twierdzą, że można podróżować bezpiecznie. Z drugiej strony jednak politycy - na podstawie tylko sobie znanych informacji - podejmują decyzję, że latanie jest niebezpieczne i trzeba natychmiast zamknąć przestrzeń powietrzną. Co gorsza, nikt poza rządzącymi - włącznie ze specjalistami, branżą lotniczą, podróżnymi, konsumentami - nie wie, co się dzieje. Tym bardziej zwykli Europejczycy nie są w stanie zrozumieć, co w gruncie rzeczy się dzieje. Rządy zachowują się tak, jakby internet nie istniał, a ludzie byli zbyt głupi, żeby zrozumieć przesłanki stojące za tą decyzją.
Niestety, to oznacza też, że coś nie gra w europejskiej polityce. Jeżeli zakładamy, że transparentność podejmowanych decyzji należy do wyznaczników systemu demokratycznego, to w sytuacji, gdy jej zabraknie, nie będzie też prawdziwej demokracji. W tej sytuacji oczekiwałbym, że kolejne gabinety przyznają się w końcu, iż nie były przygotowane na obecny stan rzeczy. I nie dopuszczą, by taki brak przejrzystości przydarzył się w jakiejkolwiek innej sytuacji w przyszłości.
@RY1@i02/2010/077/i02.2010.077.000.013a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Grzędzinski
Guy Sorman
oprac. kk
, francuski ekonomista i filozof
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu