Dziennik Gazeta Prawana logo

Chiny dowolnie manipulują juanem

3 lipca 2018

Amerykański Departament Skarbu ogłosił w miniony weekend, że opóźni publikację raportu, w którym miał stwierdzić, czy Chiny są manipulatorem walutowym.

Nie po raz pierwszy ta półroczna ocena może stać się punktem zapalnym w relacjach amerykańsko-chińskich.

To opóźnienie to rozsądny pomysł. Może potrwać długo. Prezydent Chin Hu Jintao ogłosił właśnie, że weźmie udział w szczycie dotyczącym bezpieczeństwa nuklearnego. USA nie tracą nadziei, że Pekin przyłączy się do sankcji przeciw Iranowi.

Żeby było jasne: Chiny nie tylko manipulują swoją walutą, ale robią to w sposób, który szkodzi innym krajom. Według większości szacunków juan jest niedoszacowany o 20 - 40 proc. Chiny utrzymują ten stan za pomocą potężnych interwencji na rynkach walutowych. Podejmują działania zmierzające do wyhamowania inflacji (i wzrostu realnego kursu), które w przeciwnym wypadku odniosłyby skutek. Krótko mówiąc, Pekin prowadzi konsekwentną, politykę konkurencyjnego niedoszacowywania waluty. Chiny są członkiem zarówno Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jak i WTO. MFW powinien monitorować i chronić przed nierównowagami w skali makro, do jakich przyczynia się polityka Pekinu. Jego rola, na którą Chiny się zgodziły, obejmuje politykę kursową, ale Fundusz niemal całkowicie porzucił to zadanie.

Chińska polityka kursowa odsłania lukę w międzynarodowym systemie ekonomicznym i słabości instytucji powołanych do jego nadzorowania. Wielu przedstawicieli Kongresu desperacko chce naprawić system. Ich zdaniem, by zmusić Chiny do zmiany swojej polityki, USA muszą zagrozić zbiorowymi działaniami przeciwko ich eksportowi.

Nie można wykluczyć, że taka polityka mogłaby się powieść. Ale ryzyko jest gigantyczne. Jeżeli stosujesz groźbę, bądź gotowy, żeby ją zrealizować. Pekin jest wrażliwy na zagraniczną krytykę. Czy jest zatem prawdopodobne, że się ugnie? Jeżeli nie, i USA wprowadzą cła, a Chiny odpowiedzą tym samym, to co wtedy? To katastrofalny scenariusz dla globalnej gospodarki.

By ocenić prawdopodobieństwo, że Chiny ulegną groźbom, Kongres powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, jak USA zareagowałyby na chińskie groźby.

Naprawienie globalnego systemu w sposób, który angażowałby Chiny jako równego partnera, byłoby prawdopodobnie skuteczniejsze. Nowa grupa 20 wiodących państw, z Chinami na pokładzie, działa nieźle. Kryzys gospodarczy dał okazję do dalszego zreformowania międzynarodowych instytucji i porozumień.

Nowe przepisy nie powinny stygmatyzować Chin. Jeżeli jakiś kraj ma duży i trwały deficyt lub nadwyżkę, MFW powinien móc orzec, czy jego waluta nie jest źle zarządzana. Jeżeli tak, a kraj nie zrobi niczego, żeby zmienić tę sytuację, pałeczka powinna zostać przekazana WTO, która miałaby prawo nałożyć kary handlowe.

Przy takim podejściu USA nie byłyby jednocześnie prokuratorem, sędzią i ławą przysięgłych. Pod uwagę brane byłyby interesy innych krajów. Chiny zostałyby zaangażowane w projektowanie nowego konsensusu. Zasady obowiązywałyby wszystkich i Pekin musiałby się im podporządkować.

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Clive Crook

komentator "Financial Timesa"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.