Nikt nie rozumie tego systemu
Konia z rzędem temu kierowcy, który rozumie zasady systemu koncesyjnego funkcjonującego na polskich autostradach. Co jeden odcinek trasy - a mamy ich przecież tyle co kot napłakał - to inny system rozliczania inwestycji. Kto komu i ile? Ciągle do końca nie wiadomo.
W tej sytuacji na myśl przychodzi mi przysłowie o mętnej wodzie i łowieniu ryb. Wszędzie na świecie system partnerstwa publiczno-prywatnego jest transparentny. W Polsce to wymówka do tego, żeby nie podawać żadnych liczb i faktów. Ile firmy zarabiają z opłat zostawianych przez kierowców na bramkach? Nie wiadomo. Takich pytań bez odpowiedzi jest znacznie więcej.
Jeszcze gorzej jest w przypadku tzw. wypłat z tytułu odszkodowań. Krajowy Fundusz Drogowy co roku zawiązuje przy tej okazji olbrzymią rezerwę. Tylko w 2009 roku "wyciekło" tędy 70 mln zł dla firm zarządzających polskimi autostradami. Astronomiczna rezerwa w 2010 roku na poziomie ponad 1,7 mld zł to kolejna szansa dla prywatnych firm do zarobienia trochę na boku. Przecież budowa i zarządzanie autostradami to w Polsce takie niedochodowe zajęcie...
@RY1@i02/2010/043/i02.2010.043.166.002b.001.jpg@RY2@
Maciej Szczepaniuk
Maciej Szczepaniuk
maciej.szczepaniuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu