Seks i polityka
Lewica, jak pisałem tydzień temu, ma się kiepsko, ale prawica nie lepiej.
Oczywiście, można łatwo odróżnić prawicę w poszczególnych krajach zachodnich jako tę poważną partię, która nie jest lewicą. Inne natomiast charakterystyczne cechy i postulaty prawicy mają charakter mniej lub bardziej związany z seksem. I na tym kończy się jej szczególny charakter.
Prawica jest przeciwko małżeństwom homoseksualnym, przeciwko aborcji i in vitro oraz generalnie uważa, że żyjemy w czasach dominacji pornografii, rozkładu małżeństwa, internetowej rozpusty oraz permisywizmu seksualnego. Część prawicy powołuje się, gromiąc dekadencki świat, na wskazówki Kościołów chrześcijańskich. Nie mam zamiaru bronić rozpusty, jednak prawica (zwróćmy uwagę, że określenie to nie pasuje do wielu partii chrześcijańsko-demokratycznych), wynosząc problematykę seksualną, czy szerzej, moralną na pierwsze miejsce, w gruncie rzeczy porzuca sferę zarezerwowaną dla polityki i wpycha się w nasze prywatne życie.
Na jakiej bowiem podstawie - pisano o tym wielokrotnie - może polityk ingerować w sprawy, które są albo przedmiotem indywidualnego sumienia, albo wspólnotowej, ale niepolitycznej, obyczajowości? Otóż prawica powiela stary wzorzec prymitywnych konserwatystów, którzy mniemali, że natura ludzka jest tak zła, iż trzeba zakładać ludziom na mordy wędziła. Takie było uzasadnienie cenzury, jakie w 1826 r. sporządził na jednej kartce inteligentny ówczesny cenzor Józef Kalasanty Szaniawski. Ludzie, pisał, są nie tylko źli, ale też głupi i od nadmiaru wolności w głowach im się pomiesza. Dzisiaj, w czasach demokracji, żaden polityk głośno tego nie powie, bo straciłby sporo głosów, ale prawica dokładnie tak sądzi.
Bardzo chętnie cytuje się - kompletnie bez zrozumienia - sławne powiedzenie Tomasza Hobbesa, że "człowiek człowiekowi wilkiem". Hobbes jednak odnosił tę sytuację do stanu natury, stanu przedpolitycznego, a zawarcie porozumienia politycznego i powołanie suwerena prowadziło do zasadniczej zmiany. Hobbes nie sądził, że jesteśmy z natury źli, tylko że wystawieni na pokusę zapewne jej ulegniemy, więc trzeba znaleźć sposoby, żeby ludzi na pokusy nie narażać. Nie przypadkiem filozofią Hobbesa do dzisiaj pasjonują się najwięksi myśliciele polityczni, gdyż sformułował on bardzo jasno ideę i rolę państwa, które nie ma ludzi chronić od zła, a jedynie zapewniać im wolność i bezpieczeństwo.
W dziewiętnastym wieku wielu zachowawców (bo nie zasługują oni na zaszczytne miano konserwatystów) nie chciało zgodzić się na zmiany społeczne, gdyż uważało, że grozi to dominacją masy, czyli zła i głupoty. Tak, wyjątkowo prymitywna polska szlachta wbrew wszelkim wskazówkom zdrowego rozsądku argumentowała przeciwko zniesieniu poddaństwa chłopów, aż zrobił to za nią w 1864 roku car. Podobne argumenty padały z ust niektórych przywódców Kościoła, a w szczególności Piusa IX po rewolucji 1848 roku, i Piusa X już na początku XX wieku, w trakcie jego słynnej nagonki na modernistów, która zakończyła się spisaniem "Przysięgi antymodernistycznej". Dzisiaj wiemy, że zachowania te nie sprzyjały wpływom katolicyzmu na przemiany społeczne, tak jak obecna prawica zawsze znajdzie poparcie we wszystkich społeczeństwach, w grupie wiekowej powyżej lat siedemdziesięciu, bo ludzie w tym wieku zapomnieli o własnych grzeszkach, a chętnie wytykają je innym.
Prawica tego rodzaju występuje nie tylko w Polsce. Reprezentował ją chociażby George W. Bush. Jednak, bądźmy uczciwi, do pewnego stopnia tego rodzaju reakcje prawicowe prowokuje lewica, która też zajmuje się tylko seksem, ale ma przeciwne stanowisko w każdej możliwej sprawie. Tak jak nie jestem zwolennikiem lewicy, tak też nie jestem zwolennikiem prawicy. Jednak zapewne prawica mogłaby reprezentować pewne wartości cenne, jak szacunek do tradycji i umiejętność korzystania z minionych doświadczeń, jak poczucie ciągłości, które jest w naszych czasach nieustannie naruszane, jak przekonanie, że tak bardzo wiele się w świecie ludzkim nie zmienia, więc zamiast radykalnych projektów lepiej proponować utrzymanie modus vivendi, bo jest to bezpieczniejsze.
Niestety opętanej seksualną manią prawicy na takie poważne przemyślenie zupełnie nie stać.
@RY1@i02/2010/043/i02.2010.043.000.013b.001.jpg@RY2@
Marcin Król
Autor jest filozofem, historykiem idei, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu