Energetyczne baraki
To jest swoisty horror. Barak, zwany szumnie biurem obsługi klienta. W środku - kilku opryskliwych i lekko spoconych facetów, którzy już od progu dają do zrozumienia, że u nich raczej niewiele się załatwi. Bałagan, po prostu brud i te sterty papierzysk, które musi bez końca dostarczać klient. I tak dalej, oszczędzę państwu dalszego opisu. Problem w tym, że nie dotyczy to jakiegoś zapyziałego peerelowskiego biura, lecz punktu, w którym świadczy swoje usługi jeden z największych polskich koncernów energetycznych, na obrzeżach dużej aglomeracji. Rzeczywistość naszej energetyki jest bowiem podwójna: ta efektowna, mieniąca się transakcjami czy debiutami giełdowymi, i ta druga, która skrzeczy i o której mówi raport przygotowany na zlecenie Urzędu Regulacji Energetyki. Klient potężnych wydawałoby się firm nie ma wyjścia: musi być przygotowany na awarie, opieszałość, błędy w fakturach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.