To biznes, a nie szkoła
To będzie wasz poważny test, zdajecie egzamin... - bez przerwy powtarzał szef UEFA Michel Platini przez przyjazdem do Polski na ceremonię losowania grup Euro 2012 w Warszawie.
Impreza się odbyła, wszystko zorganizowane było perfekcyjnie. Delegaci z całej Europy nie mieli prawa na nic narzekać. Nie dość, że było profesjonalnie do bólu, to wykazaliśmy się nadgorliwością. Aby rodzina UEFA miała jeszcze większy komfort, odholowano nawet wszelkie samochody spod Pałacu Kultury. Nie wymagali tego nawet dygnitarze podczas zjazdów PZPR.
Mimo całego zadęcia losowanie Euro 2012 to wydarzenie zbyt błahe, aby zadaniu nie był w stanie podołać 40-milionowy kraj z UE. W tym kontekście irytuje styl Platiniego, który stawia nas w pozycji niesubordynowanych uczniaków, poddawanych ostatecznym egzaminom. Nie niesie to oczywiście za sobą żadnej realnej groźby. Zgrzyt jest natury obyczajowej. UEFA wybrała Polskę i Ukrainę nie z łaski, a dlatego, że było to opłacalne. Dzięki tym mistrzostwom poszerzy piłkarski rynek na wschód i zarobi krocie. My oczywiście też na tym skorzystamy. Przedsięwzięcie jest czysto biznesowe, zatem wypadałoby, abyśmy traktowali się jak partnerzy, którzy robią poważną imprezę i mają do siebie zaufanie.
@RY1@i02/2010/026/i02.2010.026.000.002c.001.jpg@RY2@
Cezary Kowalski
Cezary Kowalski
cezary.kowalski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu