Sposób na Chiny
Google udostępnił w Chinach zakazane dotąd strony WWW, choć wcześniej współtworzył cenzurę w tamtejszym internecie. Wyznaczył tym samym nowy trend w postępowaniu z reżimem. Nie bojkot i krytyka, ale współpraca, wchodzenie z kapitałem i wymaganie potem przestrzegania choćby minimalnych standardów.Koncern z Kalifornii wykonał woltę, po tym jak hakerzy (rządowi?) włamali się na jego serwery, by kontrolować e-maile opozycjonistów. Kiedy w grę wchodzą interesy na rynku wartym miliard dolarów rocznie, Google nie powinien żałować garstki dysydentów. A jednak. Chiny trzeba bowiem nauczyć zasad. Współpraca tak, nawet kosztem milczenia wobec ich aberracji ustrojowych, ale zgoda na hasanie po serwerach, by gromadzić kwity na przeciwników, nie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.