Dziennik Gazeta Prawana logo

Trudny początek edukacji. Problemy państwa i uczniów

28 czerwca 2018

Mój kuzyn wspomina, ku uciesze swoich wnuków, że kiedy 1 września 1939 r. pierwszy raz poszedł do szkoły, a dyrektor w trakcie apelu poinformował, że dzisiaj lekcji nie będzie, bo wybuchła wojna, wszyscy gromko zakrzyknęli hurra i pobiegli w stronę oddziału kawalerii, który właśnie pojawił się w okolicy. Dla mojego kuzyna jest to najlepszy dowód, że szkoła w ogóle jest przeciwko dzieciom - tym bardziej że według niego istnieją dwa dodatkowe dowody wzmacniające tę tezę. Trzeba mianowicie usiedzieć w czasie lekcji bez ruchu 45 minut oraz odpowiadać na pytania, których odpowiedzi nauczyciele przecież znają, co z góry stawia ich w dziwnej pozycji. Trudno nie zgodzić się z tymi wszystkimi tezami. Z drugiej strony trudno, bym nie przyznał się, że jako sześciolatek zamęczałem mamę, by bawiła się ze mną w szkołę. Mam, niestety, na to świadka, który w każdej chwili może stawić się przeciwko mnie. Rodzice byli nauczycielami i do szkoły mnie o rok wcześniej nie posłali, i był to chyba błąd, bo pierwsza klasa nie była dla mnie atrakcją.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.