Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Konstytucja zobowiązuje nas do zrównoważonego rozwoju

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Po okresie PRL, kiedy ekologię traktowano po macoszemu, Polska miała ogromne zaległości w infrastrukturze związanej z ochroną środowiska.

Brakowało nam np. oczyszczalni ścieków i kanalizacji, co w zachodniej Europie już wtedy było standardem, uznawanym za pewne minimum cywilizacyjne. Sytuacja pod tym względem zmieniła się u nas diametralnie po wejściu Polski do UE. Dzięki unijnym przepisom, dostosowywaniu do nich naszego prawa oraz unijnym funduszom zaczęliśmy te zaległości szybko nadrabiać. Na tyle szybko, że można mówić w tym przypadku o przełomie. Nie tylko w zakresie oczyszczania ścieków. Dużo lepiej jest też pod względem ochrony powietrza przed zanieczyszczeniem. Nie udało się nam jedynie dokonać przełomu w gospodarce odpadami komunalnymi. W tej dziedzinie jesteśmy w UE na szarym końcu, razem z Węgrami.

Bardzo źle jest też ciągle u nas w przypadku przestrzegania zasady zrównoważonego rozwoju, do czego zobowiązuje nas nawet Konstytucja RP. W tym obszarze popełniliśmy wiele błędów, powielając też błędy, które wcześniej popełnił Zachód. W polityce gospodarczej Polski panuje taka filozofia, żeby jak najwięcej budować, bo to nakręca koniunkturę. Budujemy za ogromne pieniądze autostrady. Choć wystarczyłoby, gdybyśmy zbudowali obwodnice miast, a na najważniejszych drogach krajowych dobudowali drugą jezdnię, przekształcając je w trasy ekspresowe, wprowadzali zarządzanie ruchem. A nowe drogi na nowym terenie budowali dopiero w ostateczności, tylko wtedy, gdyby nie było innego wyjścia. Efekt jest taki, że ciągle nie mamy nawet podstawowej sieci dróg ekspresowych łączących największe miasta w Polsce. Bardzo zaniedbaliśmy przy tym kolej, w której liczba pasażerów spadła od lat 90. o 63 proc. Pod względem długości i liczby zamykanych połączeń kolejowych jesteśmy na pierwszym miejscu w UE. Otworzyliśmy polski rynek na stare, używane auta z zagranicy i dziś średnia wieku samochodu w Polsce to 14 lat. Co z tego więc, że bardzo zmniejszyliśmy w przemyśle emisję gazów szkodzących człowiekowi i środowisku, skoro w przypadku transportu samochodowego wzrosła ona o ponad 100 proc. To nie jest zrównoważony rozwój.

Fatalnie jest także w polskiej energetyce. 40 proc. bloków w naszych elektrowniach ma co najmniej 50 lat. Średnia wydajność energetyczna naszych elektrowni to 36 proc., podczas gdy w średnia unijna to 45 proc. Przez to, że nasza energetyka jest oparta głównie na węglu, ma najwyższe koszty zewnętrzne w UE. Te koszty to m.in. emisja szkodliwych dla człowieka i środowiska pyłów, dwutlenku siarki, tlenków azotu, szkody górnicze, leje depresyjne przy kopalniach węgla brunatnego. Jak chcą to naprawić największe polskie firmy energetyczne, które są kontrolowane przez państwo? Budować za grube miliardy kolejne bloki węglowe i elektrownie jądrowe. W przypadku tych drugich nie dość, że trzeba wydać gigantyczne pieniądze na ich budowę i na rozbudowę sieci przesyłowej, to później trzeba jeszcze gdzieś składować odpady radioaktywne, nie mówiąc już o ogromnych kosztach zamykania elektrowni atomowych.

Jednocześnie wciąż zaniedbuje się u nas efektywność energetyczną i rozwój energetyki odnawialnej. Pod tym względem dystans dzielący nas od zachodniej Europy nie tylko nie zmniejsza się, ale powiększa się. Niemcy mają 6 tys. biogazowni, a my kilkanaście. Takie porównania można by mnożyć. W dziedzinie efektywności energetycznej i energetyki odnawialnej nie robimy nic ponad minimum, którego wymaga od nas UE. Nie dostosowujemy się w tej dziedzinie do wymogów Wspólnoty w ustalonych terminach. Przykładowo do 5 grudnia 2010 r. powinniśmy byli mieć obowiązującą ustawę o odnawialnych źródłach energii, a do dziś nawet nie ma jej projektu poddanego konsultacjom społecznym.

Tymczasem efektywność energetyczna, czyli oszczędzanie energii, to najprostszy i najtańszy sposób na zmniejszenie uciążliwości energetyki wobec środowiska. Energetyka odnawialna to czysta ekologiczna energetyka, a na dodatek najbardziej innowacyjna.

Na koniec wspomnę o jeszcze jednej bardzo wymownej rzeczy: pod względem tzw. ekoinnowacyjności Polska spadła niedawno na ostatnie miejsce w UE. Wciąż bowiem wolimy stawiać na "stal, beton, szkło" niż na intelekt, gospodarkę wiedzy, innowacje.

@RY1@i02/2011/238/i02.2011.238.21400030j.802.jpg@RY2@

Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.