Niech odpowiedzialność za decyzje o zgromadzeniach publicznych wezmą na siebie wojewodowie
O wykładni historycznej prawa czytamy niemal wyłącznie w podręcznikach. Rzadko odwołujemy się do niej w codziennej interpretacji przepisów prawnych, wolimy skupiać się, co naturalne i najłatwiejsze, na warstwie logiczno-językowej aktów normatywnych, jeszcze od biedy odwołamy się czasami do zasad wykładni systemowej. Tymczasem bardzo istotny jest także cel wprowadzenia danej regulacji, a tego nie da się zidentyfikować bez historycznego kontekstu stanowionego nowego prawa. Po to było ono przecież wprowadzane, by coś zmienić, albo utrwalić jakiś rodzaj praktyki. Ten aspekt prawodawstwa powinien mieć na celu przede wszystkim ustawodawca i w równym stopniu projektodawca nowego rozwiązania. W przeciwnym wypadku zamiast naprawiać, możemy to i owo popsuć. Trudno się oprzeć takiej refleksji, będąc zdystansowanym obserwatorem natychmiastowej akcji legislacyjnej w reakcji na zajścia uliczne z ostatniego 11 listopada.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.