Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Prawo nie leży, a obowiązuje

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Pomysł na regulację uciążliwości zapachowej w ustawie dojrzewa od roku. Jej brak czują nozdrza wszystkich zainteresowanych

Obwodnica Trójmiasta bywa bezpieczna. Czasem tylko w most przydzwoni dźwig znajdujący się na ciężarówce, bo kierowca obliczy wysokość wedle sobie tylko znanego wzoru, albo roboty drogowe trwające dwa lata powodują, że resory mojego auta niszczy nierówna nawierzchnia. To są jednak niespodzianki incydentalne. Pojawiają się i znikają. Natomiast dzielnica Gdańsk Szadółki, ku mojej rozpaczy, wciąż tkwi w tym samym miejscu. Kto choć raz, jadąc obwodnicą Trójmiasta, próbował wziąć tam głęboki wdech - wie, co mam na myśli.

Jakby specjalnie dla mnie powstał projekt założeń do projektu ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej. Jak czytamy na stronie internetowej Ministerstwa Środowiska, społeczeństwo odbywa obowiązkowe konsultacje na jej temat. Od grudnia zeszłego roku. Jako człowiek cierpliwy, jadąc przez Szadółki, wstrzymuję oddech w oczekiwaniu na to, by projekt założeń do projektu ustawy stał się projektem ustawy. Skoro bowiem "ujęcie subiektywnych odczuć, jakimi są pejoratywne wrażenia zapachowe, w formie obiektywnych i właściwych w każdych warunkach standardów i procedur jest zadaniem bardzo złożonym, a jednocześnie społecznie pożądanym", to jako członek społeczeństwa jeżdżącego obwodnicą bardzo tego ujęcia pożądam. Głęboko wierzę, że wtedy wytrzymam na bezdechu minutę dłużej. Co więcej - będę w tym czasie dobrze myślał o ministrze. Wszak on wie, że mi źle, więc pomyślę - czemu nie?

Przyszła ustawa powinna nakłonić wytwórców smrodu do eliminowania tego problemu. Według założeń organ przeprowadzający ocenę jakości zapachowej może wydać decyzję ustalającą działania, jakie mają być podjęte dla eliminacji lub ograniczenia ww. uciążliwości - pod rygorem kar pieniężnych. Możliwe czynności to: zmiany procedur postępowania z materiałami i substancjami wonnymi; zmiany procesu produkcyjnego poprzez zastosowanie w cyklu produkcyjnym substancji i materiałów o mniejszej uciążliwości zapachowej; hermetyzacja procesu poprzez np. budowanie hermetycznych linii produkcyjnych lub ich fragmentów (kabiny lakiernicze), hermetyzacja pomieszczeń produkcyjnych; stosowanie urządzeń eliminujących odory (filtry, płuczki, katalizatory, techniki plazmowe, sorbenty); dezodoryzacja; zastosowanie najlepszych dostępnych technik w rozumieniu ustawy - Prawo ochrony środowiska. Póki co jednak projekt założeń nałożył ministerialną czapkę niewidkę i wtapia się w gąszcz linków na stronie www.mos.gov.pl, pomiędzy kilkunastoma innymi projektami. Popierając słuszną ideę konsultacji społecznych, chciałbym jednak zwrócić uwagę na (nie)jedną jej wadę. Mianowicie kładzie ona nacisk na czynnik, nazwijmy to, duchowy, z pominięciem elementów fizycznych. Tych, które gwałtownie protestują, gdy przejeżdżam przez Szadółki. Korzystając więc z okazji, chciałbym awansem wyrazić noworoczne życzenie. Żeby społeczeństwo zechciało uznać, że rok konsultacji wystarczy. I żeby skuteczną ustawę można było znaleźć w Dzienniku Ustaw.

@RY1@i02/2011/221/i02.2011.221.07000070f.802.jpg@RY2@

Dominik Sadowski/Agencja Gazeta

Jadąc trójmiejską obwodnicą, kierowcy od lat narzekają na fetor

Marcin Mykowski

radca prawny, specjalista prawa energetycznego i prawa ochrony środowiska, Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna, Oddział w Toruniu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.