Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nie można tworzyć sztucznych granic

2 listopada 2011
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Urząd Miasta Częstochowa

Jest rzeczą naturalną i korzystną dla ogółu, gdy osoby z doświadczeniem w organach samorządu terytorialnego zdobywają mandat poselski. Praca dla samorządu jest dobrym przygotowaniem do pracy na rzecz dobra całego państwa.

Zakaz łączenia mandatu posła z funkcją radnego lub wójta tworzy jednak wiele wątpliwości natury etycznej. Objęcie z woli wyborców stanowiska wójta wiąże się z zobowiązaniem wypełnienia tej funkcji przez pełną kadencję, zatem rezygnacja z tego i wybranie mandatu posła jest naruszeniem tej umowy społecznej. Moim zdaniem trochę inaczej traktować można radnych. W wyborach do rad miast, powiatu czy województwa wyborca wybiera zarówno partię jak i indywidualnego kandydata. Można przyjąć, że rezygnacja z mandatu nie wpływa w sposób istotny na wynik wyborów, radnego zastępuje kandydat z tego samego ugrupowania, a więc osoba zobowiązana do realizowania tego samego programu.

Powodem wprowadzenia zakazu łączenia mandatu radnego lub wójta z mandatem poselskim jest dążenie do unikania swoistego konfliktu interesów. Poseł głosuje za budżetem państwa czy ustawami narzucającymi nowe obowiązki samorządowi, w takim wypadku pojawić się mogą zarzuty o stronniczość. Nie jest to dla mnie przekonujący argument, na podobnej podstawie od głosowania nad budżetem państwa powinni się uchylić nauczyciele, urzędnicy, emeryci i inni przedstawiciele grup społecznych, beneficjentów decyzji budżetowych. Jednak prawo jest prawem, a rozważania o ewentualnej możliwości łączenia mandatu samorządowego z senatorskim, a w perspektywie dążenie do stworzenia z Senatu rodzaju izby reprezentującej interes samorządu terytorialnego, powinny być połączone z nowym określeniem ustrojowej pozycji izby wyższej.

Doświadczenia kolejnych kadencji weryfikują oczekiwania dotyczące nadzwyczajnego zaangażowania posłów z samorządowym rodowodem w poszerzanie uprawnień wspólnot lokalnych lub regionalnych czy w szczególne zainteresowania ich walką o partykularne dobro swoich wspólnot. O partykularne dobro swoich wyborców z reprezentowanego okręgu wyborczego walczy, lepiej czy gorzej, każdy poseł. Troska o sprawy samorządowe wynika nie tyle z indywidualnych pragnień niektórych posłów, ile z programu partii. Często zdarza się, że nawet wybitny samorządowiec wybrany do Sejmu nie ma możliwości wpływu na tę sferę. Zdarza się także odwrotnie - samorząd traktowany jest przez niektórych polityków jako szczebel w karierze. Przykładem tej pierwszej tezy jest poseł Bogdan Zdrojewski, niewątpliwie wybitny samorządowiec, były prezydent Wrocławia. Potwierdzenie drugiej tezy widać w łatwości, z jaką poseł Święczkowski zamienił mandat radnego w sejmiku województwa śląskiego na mandat reprezentanta okręgu wałbrzyskiego. Dlatego trudno każdego posła czy senatora z doświadczeniem w pracy dla samorządu traktować jednakowo.

Samorząd terytorialny to integralna część systemu zarządzania państwem. Nie da się i nie powinno tworzyć sztucznych granic między czymś, co określamy jako dobro państwa, a dobrem wspólnoty lokalnej i regionalnej.

Nie da się dziś wypełnić podstawowych zadań państwa z zakresu edukacji, pomocy społecznej, bezpieczeństwa publicznego, opieki zdrowotnej czy ochrony środowiska bez twórczego zaangażowania samorządów. Twórczego - a więc nie tylko poprzez wypełnianie obowiązków wynikających ze zleconych zadań, lecz także kreowanie też sposób realizacji tych obowiązków w sposobu możliwie najlepiej odpowiadający lokalnym potrzebom... Dlatego Sejm, poważnie traktujący swoje uprawnienie do regulowania przepisami prawnymi rzeczywistości i rozdzielania środków pobranych od podatników, spełniać swoją misję powinien w ciągłym dialogu z lokalnymi i regionalnymi wykonawcami zadań państwowych, z samorządami. Nie tyle potrzebne jest lobby samorządowe w Sejmie, ile stała obecność przedstawicieli środowisk samorządowych w komisjach sejmowych, podczas prac nad ustawami. Oczywiście zakładając, że komisje takie staną się ponownie miejscem merytorycznej dyskusji, a nie polem konfrontacji większości z mniejszością.

ŁS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.