Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

To my płacimy za ekstraemerytury dla agentów i rolników

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Jeśli agent Tomek dożyje statystycznej starości, podatnicy wypłacą mu ponad 2 mln zł emerytury

Wybory odsłoniły kolejne absurdy funkcjonujących w Polsce systemów emerytalnych. Niespełna 40-latek agent Tomek, który funkcjonariuszem był zaledwie kilkanaście lat, będzie pobierał niemal pełną emeryturę, łącząc ją z uposażeniem posła. A dorabiający emeryt w ZUS, który przepracował nawet 40 lat, ale nie ukończył wieku emerytalnego, może w ogóle stracić świadczenie. Rząd zabronił też właśnie aktywnym emerytom dowolnego łączenia pracy i świadczenia.

Kolejną kuriozalną sytuację opisaliśmy wczoraj w "DGP". Urodzony w 1970 r. Bogdan Święczkowski w wieku 40 lat dostał emeryturę - ponad 10 tys. zł. Teraz jest posłem, a marszałek Sejmu uważa, że parlamentarzysta nie może łączyć mandatu ze świadczeniami prokuratora, nawet jeśli jest w stanie spoczynku.

Takich absurdów jest bez liku. Policjant - nie stracił zdrowia na służbie, ale ma niewielką wadę serca - po 3 latach pracy zyskał prawo do renty, która przekształciła się w emeryturę. Pracuje w cywilu i dostaje świadczenie z budżetu. Podobnie jest z zamożnymi rolnikami, którym emerytury funduje uboższy zwykle podatnik. I z górnikami, którzy jako jedyna grupa zawodowa pozostali w starym systemie i są superuprzywilejowani.

Wszystko to każe podjąć radykalne kroki w celu ujednolicenia systemów emerytalnych. Ze względu na szacunek dla pieniędzy podatników. I z poczucia sprawiedliwości.

Nie ma darmowych lanczy - to banalna, ale prawdziwa maksyma. Jeśli ktoś dostaje ekstraświadczenie, to ktoś inny musi za nie zapłacić. To my wszyscy fundujemy emerytury młodym funkcjonariuszom, prokuratorom, rolnikom i górnikom. I niech nie zwiedzie nas ich argumentacja, że zapracowali na te świadczenia. W gospodarce nie ma cudów. Nie wypłaca się przez 42 lata - tyle wynosi wyliczana przez GUS statystyczna długość dalszego życia 35-latka - świadczenia z wcześniej odłożonych składek. To my łożymy na emeryturę agenta Tomka. Jego emerytura to ok. 4 tys. zł. Przez 42 lata otrzyma z budżetu 2,036 mln zł.

Nie chodzi jednak wyłącznie o pieniądze, lecz także o przyzwoitość. Istniejące przywileje dzielą obywateli na równych i równiejszych. Oddalają nas także od zasady, że każdy jest kowalem własnego losu i dostaje z systemu emerytalnego ekwiwalent tego, co tam wpłacił. Każą raczej przyjąć postawę roszczeniową. "Skoro inni wyszarpnęli coś dla siebie, to ja też szarpię. Nie chcę wszak być frajerem" - myślą obywatele. Ze szkodą dla państwa.

Przywileje powinny być niezwykle rzadkie i dobrze uzasadnione. Najlepiej, aby były wyjątkiem. Tak się jednak nie dzieje. Na razie są efektem siły przetargowej poszczególnych grup zawodowych, które żerują na słabszych i gorzej reprezentowanych. To powinno się zmienić.

@RY1@i02/2011/202/i02.2011.202.00000020d.802.jpg@RY2@

Michał Wargin/East News

Agent Tomek za 15 lat służby dostanie 4 tys. zł miesięcznie

Bartosz Marczuk

bartosz.marczuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.