Inwestorzy stracili busolę, czyli jak mierzyć ryzyko
Szokująca historia Dexii, która najpierw przeszła europejskie stress testy, a potem stanęła na krawędzi bankructwa, to sygnał, że w bankach może być więcej niewiadomych, niż nam się wydawało
Kłopot w tym, że tradycyjne kryteria mierzące poziom bezpieczeństwa w zachodnioeuropejskich instytucjach finansowych są nieadekwatne do obecnej sytuacji. Stress testy przeprowadzone w lipcu przez unijny nadzór bankowy EBA wypadły całkiem nieźle: na osiemdziesiąt banków tylko osiem je oblało. Wprawdzie już wtedy wielu ekonomistów twierdziło, że poprzeczka została ustawiona zbyt nisko, ale nawet oni byli przekonani, że formalnie EBA nie popełnił błędu. Owszem, tzw. limit wskaźnika płynności mógłby zostać ustawiony wyżej, ale to wszystko. Problem polegał na tym, że EBA ułożyło swoje kwestionariusze według schematów obowiązujących przez dziesięciolecia, nie uwzględniając specyfiki obecnych zagrożeń.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.