Temida powolna i za droga
Polacy są wielkimi fanami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Rocznie zasypują Strasburg ok. 6 tys. skarg. To plasuje nas w ścisłej czołówce.
W zestawieniach wyprzedzają nas tylko Rosjanie, Rumunii i Turcy. Dzięki lawinie skarg przylgnęła już do nas etykietka dyżurnego pieniacza Europy. Skarżymy się chętnie, i w zasadzie na wszystko - na opieszałość sądów, naruszenie prawa do uczciwego procesu, przetrzymywanie w areszcie, naruszenie prawa własności czy prawa do życia rodzinnego. Ze skarg wynika, że nie darzymy sympatią naszego wymiaru sprawiedliwości, sądom z założenia nie ufamy, wiele zarzucamy też naszemu prawu i urzędnikom. Wszystkie te swoje żale wylewamy do Strasburga. A tam już na wstępnym etapie większość rodaków odchodzi z kwitkiem. Na te 6 tys. skarg już na wstępie oddalanych jest ok. 4 tys. Większość nie spełnia wymogów formalnych albo nie nadaje się do rozpoznania, bo nasz rodak mylnie potraktował Strasburg jak kolejną instancję. Jednak reszta spraw czeka w kolejce na swoje pięć minut przed trybunałem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.