Dość naśladowania, pora na innowacje
Niezbyt pomyślne dla polskiej gospodarki wnioski płyną z tegorocznej edycji Globalnego raportu konkurencyjności World Economic Forum. Spadliśmy w rankingu o 2 pozycje, na 41. miejsce.
Jednym z głównych powodów, poza pogorszeniem stabilności makroekonomicznej, jest wciąż słaba innowacyjność naszej gospodarki. Wyniki raportu, opublikowane na kilka tygodni przed wyborami, powinny stać się przyczynkiem do głębokiej refleksji, szczególnie dla tych, którzy w najbliższych latach będą trzymać stery rządu.
Niestety, Polska wciąż zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii pod względem nakładów na badania i rozwój, innowacyjności czy udziału obrotu zaawansowanymi technologiami w eksporcie. Brakuje instrumentów podatkowych, zachęcających zarówno do finansowania badań, jak i do ich wykorzystania. Przeszkodą jest także brak dobrze przygotowanych ofert współpracy dla firm ze strony świata nauki.
Jak to zmienić? Skoordynowanie działań władz publicznych, umożliwiających zwiększenie nakładów na badania i dopływ nowych idei do przedsiębiorstw, zmiany w systemie edukacji, tworzenie warunków dla transferu wiedzy do gospodarki i ograniczenie biurokracji - to tylko kilka z listy najpilniejszych działań. Ważne jest także stworzenie klimatu dla postaw innowacyjnych i stworzenie popytu na innowacje po stronie władz publicznych, chociażby poprzez system zamówień publicznych, z preferencjami dla rozwiązań innowacyjnych i rozwój e-administracji.
Krajowa Izba Gospodarcza od wielu lat alarmuje, że wzrost innowacyjności jest niezbędnym warunkiem utrzymywania konkurencyjności i zapewnienia rozwoju gospodarczego. Kończy się etap rozwojowy gospodarki oparty na naśladownictwie i nabywaniu zagranicznych rozwiązań naukowych, technicznych i organizacyjnych. Co prawda, możemy jeszcze przez kilka lat rozwijać się dzięki napływowi licencji z zagranicy, jednak wraz ze wzrostem poziomu kosztów pracy i standardu życia konkurencja oparta na tańszych kosztach zasobów będzie się wyczerpywać, zwłaszcza wobec bliskości geograficznej krajów b. ZSRR oraz krajów Azji, które są w stanie zapewnić te zasoby na zasadach bardziej konkurencyjnych niż Polska. Są to fakty znane nie od dziś. Szkoda tylko, że ciągle trzeba o nich przypominać.
@RY1@i02/2011/179/i02.2011.179.130.002b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Andrzej Arendarski
Andrzej Arendarski
prezes Krajowej Izby Gospodarczej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu