Dziennik Gazeta Prawana logo

Dworki albo kurniki, czyli wakacje w kraju

1 lipca 2018

Jeżeli ktoś decyduje się na spędzenie urlopu w Polsce, to staje przed trudnym wyborem. Uznajmy, że nie chcemy jechać do Zakopanego lub Sopotu, ale gdzie indziej. Wtedy okaże się, że albo można wybrać dworek ze spa za minimum 300 złotych za dobę, a nawet do 800 zł, albo agroturystykę z łazienką na korytarzu, bez dostępu do internetu z dwoma łóżeczkami za 20 - 30 zł za dobę. Między tymi dwiema ofertami są tylko bardzo nieliczne. Podobnie jest zresztą z hotelami w większych miastach. Na przykład w pięknej Bydgoszczy przyzwoitego hotelu poniżej 200 zł za noc się nie dostanie.

Oddaje to dobrze dwa wymiary myślenia w Polsce o Polsce. Jedno skierowane do przodu, ale nieco nadmiernie do przodu, i drugie - te domki w lesie, ten brud dookoła (oglądałem niedawno sąsiedztwo pięknego jeziora Firlej) pochodzą jeszcze często z PRL. A nawet w nowych gospodarstwach agroturystycznych często nie uważa się za słuszne, że człowiek chce odpocząć w dużym pokoju z fotelami i własną łazienką. Naturalnie hotel ze spa na Mazurach za kilkaset złotych na dobę to nie tak wiele jak na cudzoziemców ze strefy euro, ale 200 euro dziennie to już nawet dla nich jest spory wydatek. Czyżby propozycje noclegów wakacyjnych oddawały podział społeczny, jaki istnieje w Polsce?

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.