Biznesmeni na ulicy
W Polsce represjonuje się osoby, których państwo potrzebuje jak tlenu. Przedsiębiorców - siłę pociągową gospodarki. Zamiast na nich chuchać, państwo podkłada im pod nogi kłody. Właściciele małych firm mówią: dość. Jutro będą protestować pod Sejmem przeciw praktyce ZUS. Ten domaga się od nich składek za okresy przerw w ubezpieczeniu czy łączenia samozatrudnienia z pracą nakładczą.
Pracodawcy nie żądają przywilejów, KRUS-u, becikowego. Chcą tylko wiedzieć, jaki interes ma państwo w doprowadzeniu ich do bankructwa. Tak łatwo rządzącym przychodzą słowa o pracy na rzecz przedsiębiorczości, o ożywianiu biznesu i likwidowaniu barier, a tak trudno o minimum sprawiedliwości.
"Razem przeciwko bezprawiu" - to hasło manifestacji. Czy rząd odwołujący się do rynkowych wartości mógł otrzymać gorszą rekomendację? Może jeszcze otrzymać. To będą dane o liczbie firm rezygnujących z działalności, zwalniających pracowników i uciekających z kapitałem na Litwę, do Czech czy nawet Niemiec, gdzie pracodawcy wciąż opłaca się dawać pracę.
@RY1@i02/2011/123/i02.2011.123.000.002f.001.jpg@RY2@
Bartosz Marczuk
Bartosz Marczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu