Głos sprzeciwu wobec nieracjonalnych żądań
Nie lubię być złym prorokiem, ale - niestety - sytuacja czasem do tego zmusza. Już wiele miesięcy temu przewidywałem, że w tym roku głośno będzie o związkach zawodowych. Powód jest oczywisty. Rok wyborczy jest dla związków dobrym okresem, aby nacisnąć polityków, nie tylko wydobyć obietnice, lecz także spowodować konkretne działania.
Niestety przewidywania jak do tej pory okazują się słuszne. Konflikt wokół prywatyzacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, a także akcja protestacyjna w KGHM tylko to potwierdzają.
W reakcji na te wydarzenia Krajowa Izba Gospodarcza i Business Centre Club przygotowały wspólne stanowisko, w którym wyrażamy zaniepokojenie instrumentalnym wykorzystywaniem strajku i innych akcji protestacyjnych jako środka sprzeciwu wobec prywatyzacji oraz wymuszania nieracjonalnych ekonomicznie i społecznie żądań związków zawodowych.
Środowisko biznesu sprzeciwia się również wykorzystywaniu strajków do utrzymania własności państwowej. Argument, że dla związków zawodowych państwowy właściciel jest wygodniejszym partnerem od właściciela prywatnego lub zbioru właścicieli akcjonariuszy, godzi w podstawy ustroju gospodarczego Polski - napisaliśmy we wspólnym oświadczeniu.
Nie wiem, czy te argumenty dotrą do szefów związkowych centrali.
Przez dwadzieścia lat polskiej demokracji mamy do czynienia z sytuacją, w której pracodawcy dla większości związkowych liderów nie są partnerami, ale przeciwnikami, z którymi zamiast dyskutować, trzeba toczyć walkę - najlepiej grożąc akcją protestacyjną. Trudno się też dziwić, że niejeden przedsiębiorca nie próbuje nawet sprawdzić, na ile kontakty ze związkami mogą pomóc rozwiązać realne problemy.
Bardzo daleko odbiega to od takich wzorców jak np. holenderski. Tam w latach 80., gdy Holandia doświadczała recesji i wysokiej inflacji, związki zawodowe zgodziły się na wstrzymanie automatycznej indeksacji płac do zmian cen i zobowiązały się do ograniczenia żądań płacowych. Związkowcy zgodzili się także na liberalizację zasad zawierania umów na czas określony oraz w niepełnym wymiarze.
Również w Irlandii w latach 90. związki zgodziły się na ograniczenia wzrostu płac i odsunięcie w czasie wprowadzenia płacy minimalnej.
Polska gospodarka, dwadzieścia lat po rozpoczęciu przemian wolnorynkowych, przez niektórych nadal jest traktowana jak arena walki pomiędzy "wyzyskiwaczami" a "wyzyskiwanymi". Chyba czas wreszcie zmienić tę relację na efektywny dialog. Z korzyścią dla gospodarki i samych związków zawodowych.
@RY1@i02/2011/091/i02.2011.091.130.002b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Andrzej Arendarski
Andrzej Arendarski
prezes Krajowej Izby Gospodarczej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu