Sejm to tylko maszynka do głosowania
To prawda, widziałem kiedyś w jednej z sal Kongresu w Stanach Zjednoczonych senatora z niebywałym zapałem przemawiającego do pustej sali i do kamery telewizyjnej. Jednak coś nas jakoś niepokoi, kiedy słyszymy o posłach czy europosłach biorących diety i nieuczestniczących w obradach czy kiedy patrzymy na niemal pustą salę Sejmu w czasie prezentowania przez ministra Sikorskiego kierunków polskiej polityki zagranicznej i w setkach innych sytuacji.
Odruchowy niemal powód tego niepokoju czy wręcz oburzenia to pieniądze. Biorą i nic nie robią, nawet siedzieć na obradach im się nie chce, wałkoniom! My, ludzie ciężkiej lub średnio ciężkiej pracy, nie możemy się na to godzić bez oburzenia. A fakt, że podobne zjawisko występuje we wszystkich demokracjach, wcale nas nie pociesza, a co rozumniejszych tym bardziej zasmuca, bo świadczy o tym, że coś jest źle z całą zasadą reprezentacji.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.