Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedszkole powszechne - dobry plan czy zachęta wyborcza?

29 czerwca 2018

MEN zapowiedziało, że wyśle wszystkie czterolatki do przedszkola na koszt państwa. Nie mówi jednak, skąd weźmie pieniądze na ten szczytny cel. Oby nie z wyższych podatków

Minister edukacji Katarzyna Hall chce, aby budżet płacił samorządom za to, że przyjmą do przedszkoli czterolatki. To przełom, bo do tej pory rząd zostawiał przedszkola w gestii gmin, które z trudem radziły sobie z ich utrzymaniem. Brzmi nieźle, problem w tym, że deklaracja powinna być poparta wyliczeniami, skąd budżet weźmie na to pieniądze.

W Polsce zapisanie dziecka do przedszkola przypomina grę w ruletkę. Nie wiadomo, czy wystarczy miejsc i według jakich kryteriów odbywa się rekrutacja. Do tego dochodzą absurdalne zasady działania większości tych placówek. Niektóre są zamykane o godz. 17, nie pracują w wakacje, między świętami.

To zgubna polityka. Zarówno badania, jak i doświadczenie innych krajów dowodzą, że możliwość bezproblemowego zapisania dziecka do przedszkola opłaca się wszystkim. Korzysta na tym gospodarka, bo pracuje więcej matek, a także babć, które nie uciekają na wcześniejsze emerytury, by zająć się wnukami. Przedszkolaki są lepiej przygotowane do szkoły, mają większe szanse zdobyć dobre wykształcenie i zawód. Dostępność przedszkoli sprzyja też rodzicom w podjęciu decyzji o potomstwie. Nawet liberalni ekonomiści i demografowie mówią: edukacja przedszkolna to inwestycja społeczna.

Na razie nie przekonuje to rządów. Polska jest jedynym krajem w OECD, który nie finansuje opieki przedszkolnej z budżetu. Od 20 lat pozostaje to w gestii gmin. I wychodzi marnie. Jeszcze cztery lata temu do przedszkoli chodziło 40 proc. dzieci.

Minister Hall chce to zmienić. MEN szacuje, że w latach 2014 - 2015 plany resortu będą kosztować budżet 3,4 mld zł. Nie wskazuje jednak, skąd wziąć te pieniądze. A jeśli tak, oznacza to jedno - z wyższych podatków. Na to godzić się nie wolno, bo z jednej strony państwo ułatwi rodzicom życie, ale z drugiej obniży ich dochód.

Rząd powinien przedstawić realny plan. Sporo pieniędzy wydajemy bez większego sensu - becikowe, emerytury dla 40-letnich policjantów, górników, zasiłki pielęgnacyjne bez badania dochodu świadczeniobiorców czy świadczenia pielęgnacyjne. Wypłacamy też niezliczoną liczbę dodatków do emerytur i rent. Te świadczenia trzeba przejrzeć.

Koszty funkcjonowania przedszkoli będą niższe, jeżeli zniknie obowiązek zatrudniania pracującej tam kadry na podstawie Karty nauczyciela. Nauczyciele są chronieni przed zwolnieniem, mają prawo do dodatków, nagród i innych świadczeń wynikających z karty. Przedszkole musi im też płacić według ustalonych w karcie zasad. W efekcie gminy, zwłaszcza na terenach wiejskich, często przepłacają za usługi, jakie oferuje im nauczyciel. Gdyby został on zatrudniony w zwykły sposób, byłby tańszy.

Zamiast zaproponować pakiet zmian MEN wychodzi jedynie z dobrą dla wyborców informacją. Z drugiej strony od ponad 2 lat pracuje nad tzw. kartą II. To najlepiej świadczy o determinacji do reformy systemu. A bez tego obietnice o dostępności przedszkoli pozostaną na papierze.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.000.011a.001.jpg@RY2@

Bartosz Marczuk, szef działu kraj

Bartosz Marczuk

szef działu kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.