Po co partiom ekonomiści
Śledząc losy programów gospodarczych kolejnych rządów, trudno odgadnąć, kto komu jest bardziej potrzebny. Ekonomiści partiom politycznym czy partie ekonomistom? Czy gwiazdy ekonomii mają omaścić programy wyborcze, których później politycy nie realizują? A może to ekonomiści garną się do polityki, żeby potem reklamować się jako autorzy genialnych programów, których durni politycy nie wprowadzili w życie. Stąd zasłużony szacunek dla profesora Stanisława Gomułki, dziś w BCC, niegdyś w liberalnie zapowiadającym się rządzie Tuska. Grzegorz Kołodko, minister przy niegdyś lewicowym SLD, potem podmieniony liberalizującym Hausnerem, teraz ma firmować nową, znowu antyliberalną lewicę. Mirosław Barszcz, były minister budownictwa, któremu w PiS nie dano zbudować mitycznych 3 mln mieszkań, teraz wraca jako prorok ultrapostępowego programu PJN.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.