Intelektualny karnawał czas zacząć
Kiedy zaczyna się karnawał? - zapytała Ewa, wprawiając najpierw w konsternację, a potem w rozbawienie swoje rozmówczynie. - Naprawdę nie wiesz? - dopytywały się. - Nie, bo mi tak nie bardzo jest po drodze z religią, a tu istnieje jakaś współzależność - odpowiedziała spokojnie Ewa. - Jaka współzależność? To karnawał nie zaczyna się w sylwestra? - zdziwiła się nagle Agnieszka, wywołując salwę śmiechu i komentarze w stylu: katoliczka, co to nie wie, że adwent (dla niewtajemniczonych: okres powstrzymywania się od wszelkiego typu rozrywek poprzedzający święta Bożego Narodzenia) kończy się o północy w Wigilię. W tym miejscu wątek karnawałowy się urwał. Uwaga znowu skupiła się na Ewie za sprawą mojego pytania, czy w ogóle wie, kiedy są święta. - Pewnie, że wiem. Mam imieniny 24 grudnia - odparła z uśmiechem. - Lubię święta. Co roku rodzice zapraszają mnie i moją rodzinę na wspólne celebrowanie. Jest fantastycznie - dodała. Na to oświadczenie Agnieszka wypaliła: - A ja nie lubię świąt. - O, to tak jak ja - zawtórowałam. Jola popatrzyła na nas ze zdziwieniem. - Naprawdę? Ale dlaczego? Święta są takie przyjemne, klimatyczne, rodzinne - rzuciła jednym tchem. Ewa pokiwała głową przytakująco. Agnieszka z marsową miną rzuciła: - Co tu lubić? Narobić się trzeba, nasprzątać, nalatać za prezentami, a potem przy stole kwitnąć, który to stół jeszcze trzeba zastawić i na bieżąco uzupełniać.
Słysząc te argumenty, tym razem ja pokiwałam głową potakująco. Choć nie wszystkie powody nielubienia świąt mnie dotyczyły, to znam je na pamięć z relacji innych pań niż Agnieszka.
Ta rozmowa toczyła się na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Wiadomo, że uczestniczyły w niej same kobiety. Można się też domyślić, że jedna to ateistka, druga to agnostyczka, a dwie panie są katoliczkami (jedna praktykująca, druga nie). I co? Dyskusji, choć prowadzonej przez przedstawicielki płci, której przypisuje się kłótliwość i zacietrzewienie, mimo różnic w podejściu do świąt przyświecał duch tolerancji. Więcej. Panie w jednej kwestii gremialnie się zgodziły: bez względu na to, czy lubią święta, czy nie, każdej kojarzą się one z wyjątkową atmosferą. O tej wyjątkowości piszę nie bez przyczyny. Nasza redakcja postawiła ją sobie bowiem za cel, przygotowując to wydanie Dziennika Gazety Prawnej. W nim wszystko jest wyjątkowe: format - w dziennikach niespotykany, tematy - nie do znalezienia gdziekolwiek w takim ujęciu, charakter tekstów i forma graficzna - znane tylko magazynom, czas dostępności dla czytelników - niestosowany dotychczas przez żadne wydawnictwo, bo nie będzie to ani jeden dzień, ani tydzień. To wydanie będzie w punktach sprzedaży przez kilka dni i zniknie z nich dopiero 27 grudnia. Ale jest jeden minus, bo 24 grudnia nie będzie nowej edycji DGP. I jeszcze jedno: wszystkie newsy, które pojawią się między 21 a 26 grudnia, odnajdą Państwo na naszych stronach internetowych: GazetaPrawna.pl, Forsal.pl i Dziennik.pl.
Wiedzą Państwo, kiedy zaczyna się karnawał? Bo ja, choć się do tego nie przyznałam otwarcie podczas tamtej rozmowy, wcale nie byłam przekonana, czy faktycznie jego początek przypada na pierwszy dzień świąt. I jak się okazuje, słusznie miałam wątpliwości, bo startuje od Trzech Króli (6 stycznia) i trwa do wtorku poprzedzającego środę popielcową (tu już daty nie wskażę). To karnawał towarzyski. A co Państwo powiedzą na świąteczny karnawał intelektualny? Takiemu jeszcze nikt nie nadał ram czasowych. Niech więc rozpocznie go nasze specjalne wydanie.
@RY1@i02/2012/248/i02.2012.248.000000600.802.jpg@RY2@
Jadwiga Sztabińska, redaktor naczelna Dziennika Gazety Prawnej
Jadwiga Sztabińska
redaktor naczelna Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu