Unijna transparentność w słodkich oparach absurdu
Fakt, że po to, aby zadowolić brukselskich biurokratów, nasi biurokraci są zdolni spłodzić różne prawnicze potwory, jest już powszechnie znany. Nie trzeba być nawet zaprzysięgłym eurosceptykiem, żeby go zauważyć. Jednak niektóre z nich są tak kuriozalne, że człowiek nie wie, czy bardziej wypada mu się śmiać, czy płakać. A ręka sama szuka noża, aby... No, ale dajmy spokój tym krwawym marzeniom. Choć trudno się od nich opędzić, kiedy się słyszy, że uczelnie, zatrudniając wykładowców do projektów współfinansowanych przez Unię Europejską (dotyczy to w dużej mierze choćby priorytetowych dla gospodarki kierunków zamawianych), powinny organizować przetargi. I głównym kryterium przy wyłanianiu ich zwycięzcy ma być cena.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.