Amber Gold to nic. Gorsze są obietnice naszych polityków
Amber Gold ma zacząć dziś wypłacać pieniądze. To test dla firmy i zdenerwowanych klientów. Nie jest tak ważne to, czy firma będzie wypłacać pieniądze dziś, tylko czy będzie wypłacać je stale na żądanie klientów. Na pewno klienci mają niełatwy wybór - mogą liczyć na firmę lub na siebie. Bo w przypadku kłopotów Amber Gold, firmy, która działa poza nadzorem i systemem bankowym, nie ma mowy o gwarantowaniu depozytów jak w przypadku lokat w bankach. Tyle że o tym było wiadomo w momencie składania oszczędności i decyzja była podejmowana na własne ryzyko. Tym bardziej że firma razem z innymi podobnymi znalazła się na celowniku Komisji Nadzoru Finansowego, więc w przypadku nieszczęścia klienci powinni mieć pretensje do siebie. Że uwierzyli, iż coś może rosnąć szybciej, niż wynika to z tabelek czy nudnych zapowiedzi ekonomistów. Ale w końcu to nieodosobniony przypadek. Można powiedzieć, że owi łatwowierni mieszczą się w trendzie. Mamy bowiem całkiem sporą rzeszę ludzi, którzy wierzą, że słupki mogą rosnąć szybciej, niż pozwalają na to ekonomia i nudne ględzenie ekspertów. To politycy, sypiący jak z rękawa cudownymi pomysłami na uzdrowienie gospodarki. Potężną lekcję tego, jak kończy się taki optymizm, odebraliśmy w ciągu ostatnich czterech lat i cały czas ją odbieramy i w Europie, i w Ameryce. Jednak politycy, w przeciwieństwie do klientów firm takich jak Amber Gold, mają jedną zasadniczą przewagę. Ich bowiem ryzyko nie dotyczy. Za klapę firmy zapłaci klient, za klapę pomysłów - podatnik.
@RY1@i02/2012/152/i02.2012.152.00000020a.802.jpg@RY2@
Grzegorz Osiecki, kierownik działu życie gospodarcze kraj
Grzegorz Osiecki
kierownik działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu