Dziennik Gazeta Prawana logo

Zrozumieć rachunek

28 czerwca 2018

Kiedyś standardy były proste. Kiedyś, to znaczy 60 lat temu podczas zręcznie zresztą nagłaśnianej przez PRL-owską propagandę akcji elektryfikacji. Elektryfikowany mógł mieć zamontowane w domu jedno gniazdko ("gniazdo wtykowe" według oficjalnej nomenklatury) oraz dwa lub trzy "punkty świetlne". Oczywiście ludzka przedsiębiorczość nie zna granic i według świadectw z epoki elektryfikowani masowo załatwiali sobie u monterów nieujęte w rozporządzeniu dodatkowe gniazda wtykowe i punkty świetlne. Walutą w tym przypadku były nie tyle pieniądze, ile butelki z samogonem.

Przez lata rzeczywistość się skomplikowała, namnożyło się gniazd oraz punktów, energetyka stała się wyrafinowana, czego przejawem jest jeden z najbardziej zawiłych dokumentów, z jakim masowo ma do czynienia każdy z nas, czyli rachunek za prąd. Pamiętam, jak parę lat temu rozmawiałem z ówczesnym szefem Urzędu Regulacji Energetyki, przemiłym zresztą człowiekiem i dobrym fachowcem, który zapewniał mnie, że jego życiowym celem jest to, by rachunki za prąd były równie przejrzyste, jak rachunki za telefony komórkowe. Tylko przyklasnąć, zwłaszcza że poziom komplikacji technologicznych w przypadku sprzedawania prądu wydaje się - delikatnie mówiąc - nawet nieco mniejszy niż w przypadku całej już gamy usług oferowanych przez sieci komórkowe.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.