Sądy łamią prawo i zatrudniają pracowników na umowy śmieciowe. Ale nie mają wyjścia
Skandal?! Sądy, od których oczekujemy, że będą wzorem stosowania prawa, wzięły się do jego łamania. Nie chodzi o to, że w ogóle zatrudniają na umowy śmieciowe (dla przypomnienia: to popularne określenie odnosi się do kontraktów zawieranych według prawa cywilnego i nie obejmuje terminowych umów o pracę), ale o to, że robią to w sytuacji, gdy muszą dać etat. Kiedy wymagają od pracującego codziennej obecności na terenie sądowym i wykonywania zadań zgodnie z poleceniami przełożonych w ściśle wyznaczonych godzinach, o zleceniach, dziełach i innych umowach o świadczenie usług nawet nie powinny myśleć. A co dopiero je zawierać. Sądy same to doskonale wiedzą, tyle że z jakichś powodów z tej wiedzy nie korzystają. Co z tym robi Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości? Wydaje zalecenie prezesom sądów: kontrolujcie umowy cywilnoprawne, podpisujcie tylko wyjątkowo. Nic zaskakującego, liczą się przecież priorytety.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.