Dziennik Gazeta Prawana logo

Nikt nie może łamać prawa, nawet rząd

3 lipca 2018

Sądy pracy wydały już pierwsze korzystne wyroki dla sędziów, którzy domagali się 300 zł tytułem wyrównania do wynagrodzenia. Wygrywamy, ale nie dlatego, że wydajemy wyroki we własnej sprawie

Pierwsze wyroki i w mediach znów pojawiły się pytania, jak mogło dojść do sytuacji, w której sędziowie rozstrzygają sprawy sędziów, czy nie jest to "wątpliwe moralnie", czy sędziemu służy droga sądowa, czy nie powinien "grzecznie" oczekiwać na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego? Przedstawiciele rządu już w lutym posunęli się do publicznych wypowiedzi, w których ostrzegali sędziów, że nie powinni korzystać z przysługującego im "prawa do sądu". Wydaje się, ze zapomnieli o treści art. 45 ust. 1, art. 77 ust. 2 Konstytucji RP, art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności z 1950 r. oraz w art. 14 ust. 1 Międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych z 1966 r. Bo jak inaczej można odczytywać słowa, które padły 15 lutego 2012 roku w radiu TOK FM: "...To bardzo dobrze wykształcona grupa zawodowa o wysokich standardach etycznych. Ale w momencie kiedy będą w tak bezpardonowy sposób walczyć o swoje wynagrodzenia, to zapewne społeczeństwo może się zacząć przyglądać ich zarobkom i przywilejom emerytalnym...".

Na szczęście, wbrew oczekiwaniom środowisko sędziowskie nie ugięło się pod presją i masowo zaczęło składać pozwy w oparciu o obowiązujące do 31 grudnia 2011 roku przepisy ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych. Czy musiało dojść do sytuacji, w której sędziowie kolejny raz zostali zmuszeni przez rządzących do dochodzenia swoich należnych i słusznych roszczeń w drodze sądowej? Co legło u podstawy takiej decyzji? Przypomnijmy sobie...

Luty 2009 roku. Na posiedzeniu Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej poseł Jerzy Kozdroń stwierdza: "Projekt rządowy wprowadza nowy system i nowe zasady wynagradzania sędziów. W dotychczasowych przepisach podstawą ustalania wynagrodzeń sędziowskich była stawka bazowa (...) Parlament i rząd postanowiły od tej zasady odstąpić i wprowadzić obiektywne kryteria, na podstawie których będą ustalane wynagrodzenia sędziów, w ten sposób, żeby można było powiedzieć, że władza sądownicza jest niezależna od władzy wykonawczej i władzy politycznej (...). Obecnie podstawą ustalenia wynagrodzenia będzie przeciętne wynagrodzenie z II kwartału roku poprzedniego (...)".

Uchwalona zmiana, aczkolwiek daleka od oczekiwań w zakresie przyjętych mnożników, została entuzjastycznie przyjęta przez środowisko sędziowskie. Zakończył się etap arbitralnego ustalania uposażeń sędziów przez odrębną władzę polityczną. Niestety "sielanka" długo nie trwała. W imię zasad solidarności z innymi grupami zawodowymi rząd RP postanawia obejść ustawę i w drodze tzw. ustawy okołobudżetowej zmienić przyjęte rozwiązania, wprowadzając nową quasi - kwotę bazową. Z uwagi na to, że wynagrodzenia sędziów z mocy ustawy uległyby waloryzacji z dniem 1 stycznia 2012 roku, rządzący są zmuszeni wybrać drogę "na skróty".

Pierwszym posunięciem rządu jest znalezienie jak najszybszej formy uchwalenia zmian. Uchwalenie ustawy okołobudżetowej z 22 grudnia 2011 r. musiało nastąpić z naruszeniem przepisu art. 123 Konstytucji RP.

Przywołany przepis stanowi, że Rada Ministrów może uznać uchwalony przez siebie projekt ustawy za pilny z wyjątkiem m.in. projektów ustaw regulujących ustrój i właściwość władz publicznych. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 4 października 2000 r. (sygn. P 8/00) orzekł, iż "nie ulega wątpliwości, że zasady ustalania wysokości wynagrodzeń sędziów stanowią istotny element ustroju sądów". Skoro w orzecznictwie trybunału podkreślono, że kwestia wynagrodzeń sędziowskich ma charakter ustrojowy, to pilnego trybu uchwalania ustaw nie można zastosować do zmiany przepisów dotyczących wynagradzania sędziów. Wprawdzie oficjalnie Rada Ministrów nie nadała projektowi ustawy klauzuli pilności - bo nie mogła tego zrobić w zgodzie z Konstytucją RP - jednakże w praktyce, w toku prac parlamentarnych zastosowała tryb pilny, co stanowiło obejście i naruszenie przepisu art. 123 ust. 1 i 2 Konstytucji RP.

Ustawa okołobudżetowa została uchwalona w trybie przewidzianym dla ustaw pilnych, a nawet znacznie szybszym. Prace w Komisji Finansów Publicznych trwały zaledwie dwa dni, tj. 1 i 13 grudnia 2011 r., a obydwa czytania projektu ustawy w Sejmie odbyły się w ciągu dwóch tygodni. W Sejmie w toku debaty po pierwszym czytaniu projektu ustawy na temat sędziowskich uposażeń wypowiedziało się zaledwie dwóch posłów, a sama debata polegała na wygłaszaniu pięciominutowych oświadczeń klubów parlamentarnych.

Ustawa, choć dotyczy zmiany zasad wynagradzania sędziów, a tym samym dotyczy sądów i prokuratury, nie została przedstawiona komisji sprawiedliwości i praw człowieka Sejmu RP, albowiem nigdy nie była omawiana na żadnym jej posiedzeniu. W ocenie sędziów oznaczało to naruszenie art. 110 ust. 3 i art. 112 Konstytucji RP.

Projektu ustawy nie przedstawiono do zaopiniowania przez Sąd Najwyższy ani Krajową Radę Sądownictwa. Opisane wyżej uchybienia stały się podstawą i częścią uzasadnienia skargi pierwszego prezesa Sądu Najwyższego do TrybunałuKonstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności przyjętych wobec sędziów rozwiązań.

Niezależnie od decyzji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego sędziowie postanowili skorzystać z przysługujących im na podstawie art. 89 par. 2 u.s.p. drogi sądowej. Nie pomogły groźby i ostrzeżenia polityków. Sędziowie oprócz podstawowych zarzutów niekonstytucyjności ustawy okołobudżetowej zwrócili również uwagę, iż ustawa okołobudżetowa z 22 grudnia 2011 r. w zakresie wprowadzającym zmianę zasad indeksacji wynagrodzeń została uchwalona bez odpowiedniego vacatio legis. W tym przedmiocie jednoznacznie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 29 stycznia 1992 r. (sygn. akt K. 15/91).

Dla sędziów było oczywiste, iż z dniem ogłoszenia przez prezesa GUS informacji o przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniu w gospodarce za II kwartał 2011 r. każdemu sędziemu znana była wysokość jego uposażenia, jakie uzyska od stycznia 2012 roku i zasadne jest stwierdzenie, że przyjęty w 2009 roku mechanizm waloryzacji, zapewniający stabilizację uposażenia sędziowskiego w każdym roku w odniesieniu do przeciętnego poziomu wynagrodzeń, stanowił przy tym prawo nabyte sędziów. Przyjęte przez ustawodawcę vacatio legis spornej ustawy z 22 grudnia 2011 r. wynosiło zaledwie 48 godzin.

Środowisko sędziów od początku ostrzegało, że skutkiem złamania umowy społecznej oraz prawa będzie dochodzenie roszczeń w drodze sądowej. Z przykrością należy stwierdzić, że kolejny raz III władza została potraktowana przez rządzących w myśl słów przypisywanych Ludwikowi XIV: "Państwo to ja". Tym bardziej smutną konstatacją jest to, że przedstawiciele rządu oficjalnie przyznają, że zdają sobie sprawę z zasadności żądań sędziów, ponieważ nie można inaczej oceniać "zabezpieczenia" w budżecie MS środków na wypłatę sędziom kwot waloryzacji.

Przy wskazanych wyżej okolicznościach zaskoczeniem nie są pozwy, które zgodnie z art. 498 k.p.c. były podstawą wydania nakazów zapłaty. Argumentacje podniesione przez sędziów nie budziły dla sądów pracy wątpliwości, a samo roszczenie nie było bezzasadne.

Zaskoczeniem pozostaje jedynie stanowisko ministra finansów, który w swojej opinii przesłanej do TK stwierdza, iż "(...) orzeczenie o niezgodności z Konstytucją RP przywołanych powyżej przepisów art. 22 i 23 ustawy okołobudżetowej wywołałoby wielowymiarowe skutki, nie tylko ekonomiczne, ale także o podłożu społecznym i międzynarodowym (...)". Jaki był cel tego fragmentu opinii w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, niech pozostanie pytaniem retorycznym.

Od początku ostrzegaliśmy, że skutkiem złamania umowy społecznej oraz prawa będzie dochodzenie roszczeń w drodze sądowej

@RY1@i02/2012/067/i02.2012.067.07000020a.803.jpg@RY2@

Rafal Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu, prezes przemyskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Rafal Puchalski

sędzia Sądu , prezes przemyskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.