Emerytury to także sprawa prywatnych firm
Dawniej, kiedy byłeś na imprezie i chciałeś mieć wokół trochę wolnego miejsca, wystarczyło byś zaczął mówić o emeryturach, rentach i śmierci, a po chwili przy tobie nie było nikogo. Jednak powszechne założenie, że wydłużenie wieku emerytalnego jest konieczne z powodów demograficznych, sprawia, że w Polsce i innych krajach europejskich metoda ta już się nie sprawdza. To wątpliwy argument, który jednak sprowadza debatę emerytalną na normalne tory.
Tradycyjnie emerytury nie stanowią tematu rozważań większości ludzi do czasu, aż osiągną oni określony wiek, jednak wtedy jest już za późno, by cokolwiek zmienić. To efekt naszego subiektywnego postrzegania czasu. Wolimy perspektywę krótkoterminową od długoterminowej. Poza tym emerytury przypominają nam o nieprzyjemnym fakcie, że wszyscy jesteśmy śmiertelni.
Politykom szczególnie trudno zrozumieć, że w świecie emerytur obowiązuje zupełnie inna skala czasowa. Ich umysły zaprzątają takie kwestie jak kalendarz wyborczy (i szczerze mówiąc, gdybym sam był politykiem, postępowałbym tak jak oni), podczas gdy w przypadku emerytur trzeba myśleć w perspektywie czterdziestu lat.
Najważniejsze jest to, że podstawowe zasady systemu emerytalnego muszą się utrzeć w długiej debacie prowadzącej do społecznego konsensusu. Jak boleśnie przekonała się Polska, ustawa emerytalna nie powinna być forsowana w parlamencie bez szczegółowych analiz i pełnego zrozumienia sprawy. Trzeba również zrozumieć, że podniesienie wieku emerytalnego jest kwestią ideologiczną, a nie tylko techniczną. Pierwszym i podstawowym zagadnieniem jest to, jak zapewnić środki na emerytury.
Jakie powinno być podstawowe założenie systemu emerytalnego? Cóż, jeżeli firma lub instytucja wykorzystuje kapitał ludzki, powinna się liczyć z jego deprecjacją. W Wielkiej Brytanii w latach 70. akceptowaliśmy zasadę odroczonej płatności, dzięki której odpowiedzialne firmy musiały wypłacać emerytury swoim pracownikom. Połączenie neoliberalnej ideologii, chciwości, niekompetencji rządu i kultu indywidualizmu doprowadziło niestety do upadku wielu z tych programów.
Nie chodzi przy tym o same koszty. Dla przykładu mój były pracodawca z sektora prywatnego wciąż jest w stanie płacić szczodre składki w wysokości 12 proc. pensji, podczas gdy pracownik odprowadza 8,5 proc. swoich dochodów. Po 40 latach takiej pracy można uzyskać emeryturę w wysokości dwóch trzecich ostatniej pensji. Koszty, jak to się często zdarza, są jedynie przykrywką dla prywatnych interesów. Firmy są obecnie bardziej rentowne, mają więcej gotówki i mniej zobowiązań społecznych niż kiedykolwiek wcześniej.
Ta zasada oznacza, że firmy i instytucje są odpowiedzialne za zapewnienie ludziom godziwego standardu życia, kiedy nie będą już oni w stanie dłużej pracować. Nie powinny jedynie generować zysków, zwalając odpowiedzialność za zobowiązania społeczne na sektor publiczny.
Nie znaczy to, że popieram indywidualne programy emerytalne i pomysł, że każdy powinien mieć swój prywatny garnuszek na emeryturę. Wierzcie mi, że jest to iluzja i pułapka, o czym sam się boleśnie przekonałem. Upadek systemu rent, zwroty z papierów wartościowych, cykliczny charakter giełdy w połączeniu z wysokimi kosztami rozdętego sektora finansowego mogą sprawić, że dla większości ludzi emerytura będzie oznaczać nędzę. Nie. Siła brytyjskiego systemu emerytalnego polegała na jego kolektywnej naturze i rozdzieleniu odpowiedzialności na wszystkie pokolenia.
Musimy również przyjąć do wiadomości, że uczciwość (ważne słowo w języku angielskim) emerytur powinna być powiązana z liczbą przepracowanych lat. Jeżeli ktoś decyduje się nie pracować, musi liczyć się z konsekwencjami (choć państwo powinno zapewniać minimalną siatkę bezpieczeństwa nawet głupcom i ludziom nieodpowiedzialnym). Zdecydowanie również matki i inne osoby, które odgrywają ważne role społeczne, takie jak opieka nad dziećmi i niepełnosprawnymi, mają moralne prawo do pełnej emerytury.
I wreszcie, skoro być może stoimy w obliczu klęski demograficznej, czyli tak zwanej pułapki maltuzjańskiej, trzeba znaleźć środki na sfinansowanie przyszłych zobowiązań. Uważam europejską metodę finansowania emerytur z bieżących dochodów za głupią. Czyni ona rząd zakładnikiem demografii. Zapytajcie Greków!
Jednym z powodów, dla którego Wielka Brytania jest uważana za kraj stabilny finansowo, jest to, że zobowiązania emerytalne są finansowane z funduszy zakładowych lub skumulowanych funduszy rządowych. Finansowanie przyszłych zobowiązań emerytalnych powinno się odbywać na podobnej zasadzie co tworzenie narodowych funduszy inwestycyjnych. Każde pokolenie jest zobligowane do odkładania części wartości dodanej na swoich przyszłych potrzeb.
Tłum. TK
Timothy Clapham
psycholog ekonomii, Uniwersytet Warszawski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu