Lepiej zrobić coś małego, niż pięknie przegrać rewolucję
Chyba mamy do czynienia ze zjawiskiem niespotykanym w Polsce od lat. Otóż opozycja jest gotowa poprzeć rząd w wybranych projektach.
Najbardziej obiecująco wygląda to w przypadku deregulacji Jarosława Gowina. Minister sprawiedliwości miał odwagę sięgnąć po raporty Fundacji Republikańskiej, której znacznie bliżej do PiS niż do PO, i na tej podstawie forsować swój projekt. PiS zaś zapowiedziało, że będzie ów projekt popierało.
Podobny sojusz szykuje się również w sprawie ustawy umorzeniowej (postulowanej przez ZPP i DGP), dotyczącej niesłusznie naliczanych składek ZUS, której projekt grupa posłów PO wniosła do Sejmu.
Trzecia inicjatywa to parlamentarny zespół ds. wolnego rynku, który tworzą posłowie PO, PiS, Ruchu Palikota oraz Solidarnej Polski. Oczywiście czy istnienie tego zespołu zmaterializuje się czymś konkretnym dla Polski i przedsiębiorców, pokaże czas. Niemniej narzędzie jest.
Polityka nie zawsze kieruje się logiką, a szkoda. Istnieje bowiem cały katalog spraw związanych z gospodarką, które dla nikogo nie powinny stanowić problemu i mogłyby zostać wyjęte spod reżimu walki politycznej. ZPP ogłosił w ubiegłym roku listę "10 zmian dobrej woli", których realizacja nie spowoduje oburzenia emerytów i rencistów, pielęgniarek, nauczycieli, a nawet górnicy nie przyjadą w tej sprawie palić opon pod Sejmem. Nie załamie się też z ich powodu budżet państwa.
Może zespół ds. wolnego rynku powinien zacząć od tych drobniejszych spraw, zanim weźmie się za systemowe, w wyniku których może zostać rozpędzony na cztery strony Sejmu?
Komu bowiem przeszkadza zlikwidowanie obowiązku nadawania numeru REGON? Przedsiębiorcy nim się nie posługują, powinien być wewnętrznym numerem organów statystycznych. Dlaczego nie zlikwidowano konieczności przedkładania umowy najmu lokalu w momencie ubiegania się o wpis ewidencji lub do KRS? Jak już podkreślaliśmy, jest to uciążliwa fikcja. Przecież nikt nie wynajmie siedziby spółce, która nie istnieje.
Takich spraw są setki i trzeba je jedna po drugiej likwidować, żeby przedsiębiorcy mogli zająć się rozwijaniem swoich biznesów i skupili się na tym, a nie na kompletowaniu często fikcyjnych i niepotrzebnych papierów, które urzędnikom tworzą iluzję kontroli nad wszystkim.
Przeciwnikiem będzie oczywiście wyższa klasa urzędnicza, która w ostatnich 10 latach wybiła się na niepodległość od polityków. Nie sądzę, żeby nasi dzisiejsi przywódcy polityczni uporali się z nią w sprawach systemowych i fundamentalnych, ale może uda się coś zrobić w sprawach małych, lecz irytujących i uciążliwych.
Mam nadzieję, że Michał Jaros i Przemysław Wipler, przywódcy tego zespołu, trafnie ocenią sytuację i dojdą do wniosku, że lepiej zrobić coś małego, ale konkretnego, niż ogłosić rewolucję i pięknie przegrać.
Cezary Kaźmierczak
prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu